Chłopiec po ciężkiej operacji wzruszył świat. "Chcę napisać do rodziców dawcy"

Zion Harvey jest pierwszym na świecie dzieckiem, które przeszło podwójną transplantację rąk. Chłopiec stracił dłonie i stopy w wyniku ciężkiej choroby. Teraz chce podziękować rodzicom dawcy.

Mały chłopiec trzyma w ręce mini-piłeczkę futbolową, delikatnie ściskając ją palcami i marzy, aby kiedyś grać na boisku jej prawdziwą wersją. W tej sytuacji nie ma nic nadzwyczajnego, poza tym, że Zion jeszcze niedawno nie miał rąk.

W 2008 r., w wieku 2 lat, u chłopca stwierdzono sepsę - potencjalnie śmiertelne zakażenie, które zmusiło lekarzy do amputowania jego dłoni i stóp. Sepsa zniszczyła też nerki, nową dostał od mamy.

Pomimo trudnych początków, Zion rósł zdrowy i silny. Nauczył się żyć bez dłoni i wykonywać większość czynności jak inne dzieci. Pomimo swojej niepełnosprawności, dawał radę jeść, pisać, a nawet grać w gry komputerowe. Dostał też sztuczne nogi, mógł więc samodzielnie się przemieszczać 

Odważny pomysł

W 2012 roku, mama zabrała sześcioletniego Ziona na spotkanie ze Scottem Kozinem, chirurgiem ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii, oraz jego współpracownikiem, doktorem Danem Zlotolowem. Przyjechali w sprawie wykonania dla chłopca sztucznych rąk, jednak lekarze mieli inny, bardzo odważny pomysł: podwójny przeszczep dłoni. 

Ta niezwykle rzadka procedura jest przeprowadzana jedynie przez kilka zespołów medycznych na świecie i żaden z nich nie robił tego na dziecku. 

Dr. Kozin i Dr. Zlotolow zapisali Ziona do Programu Transplantacji Rąk w Szpitalu Dziecięcym w Filadelfii, zarządzanego przed doktora L. Scotta Levina, który jest profesorem chirurgii na Uniwersytecie Pensylwanii i światowej sławy autorytetem w tej dziedzinie - przeprowadził pierwszy podwójny zabieg transplantacji dłoni w 2011 r.

Dokładne badanie

Przez następnych 18 miesięcy lekarze dokładnie badali Ziona pod kątem stanu jego zdrowia, funkcjonowania bez rąk, oraz gotowości rodziny na poradzenie sobie z rehabilitacją po zabiegu.

Wcześniejsza udana transplantacja nerki pomogła chłopcu w przygotowaniu się do operacji. Przed transplantacją rąk lekarze musieli ocenić, czy potencjalne korzyści   będą wyższe niż ryzyko wynikające z przyjmowania do końca życia leków immunosupresyjnych, bez których pacjentom grozi odrzucenie organu. Zion i tak musiał je przyjmować po przeszczepie nerki. 

Dr. Levin i jego zespół uznali, że Zion jest idealnym kandydatem do bycia pierwszym dzieckiem na świecie, które przejdzie ten zabieg.

Znalezienie odpowiedniego dawcy było wyzwaniem. Biorąc pod uwagę grupę krwi, rozmiar, płeć i kolor skóry, Dr. Levin szacował, że około 15 dawców rocznie będzie dostępnych w całym kraju. To niezwykle trudne poszukiwania i mogły one potrwać latami. 

Ale już trzy miesiące później, mama Ziona otrzymała telefon ze szpitala - "przyjedźcie jak najszybciej, mamy dawcę".

Historyczna operacja

Operacja wykonana przez zespół kierowany przez Dr. Levina, trwała 10 godzin i wymagała personelu złożonego z 40 osób. Już kilka dni po zabiegu, Zion rozpoczął długą i mozolną terapię rehabilitacyjną, pomagającą mu w przystosowaniu się do nowego, niezwykłego uczucia - posiadania dłoni.

Dzięki wsparciu rodziny, lekarzy i własnej, godnej podziwu determinacji, Zion jest już zupełnie samodzielny. Potrafi jeść, chwytać, a nawet rzucać piłką. Jakie ma marzenia? Chciałby grać w futbol amerykański. Ma też zamiar napisać jedyny w swoim rodzaju list.

Chciałbym napisać do rodziców dawcy, którzy przekazali dla mnie ręce. Wcale nie musieli tego robić, gdyby nie chcieli.

Rehabilitacja Ziona będzie trwała jeszcze bardzo długo - niewykluczone, że do końca życia. Mimo to, lekarze są zachwycenie postępami, które robi chłopiec. Jego przypadek daje nadzieję wszystkim innym dzieciom w podobnej sytuacji. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chłopiec po ciężkiej operacji wzruszył świat. "Chcę napisać do rodziców dawcy"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl