Chwytali się za gardła i bombardowali balonami z wodą - tak obraduje parlament na Tajwanie

W Tajwanie nikt się nie dziwi, gdy obrady parlamentu zmieniają się regularną w bijatykę. W tym tygodniu znowu doszło do rękoczynów z udziałem posłów, jednak tym razem w ruch poszły też krzesła i balony z wodą.

Członkowie Tajwańskiego parlamentu są znani z wdawania się w bójki na sali obrad z powodu prac nad najróżniejszymi ustawami i nikogo już nie dziwi, gdy między politykami dochodzi do rękoczynów. Ostatnie obrady w sprawie budżetu infrastruktury okazały się być szczególnie kontrowersyjne i doprowadziły do szczególnie agresywnych bijatyk. 

Dyskusja na pięści

Walki zaczęły się w ostatni czwartek, gdy członkowie opozycji krytykowali nowy budżet, który według nich faworyzował obszary tradycyjnie wspierane przez rządzącą Demokratyczną Partię Progresywną. Opozycja twierdzi, że rządzący, pod przewodnictwem prezydent Tsai Ing-wen, wykorzystują zaplanowane w budżecie 29 miliony dolarów do przekupienia głosujących przed nadchodzącymi wyborami

BBC opublikowało nagranie, na którym widać polityków łapiących się za gardła, obrzucających się bombami wodnymi i próbującymi zagłuszać się nawzajem gwizdkami. 

Bójki powtórzyły się we wtorek, gdy członkowie opozycji przewracali działaczy partii rządzącej na ziemię i odpinali kable od mikrofonów, aby opóźnić działania parlamentu. 

Polityczny teatr

Ponieważ partia rządząca ma znaczną większość w parlamencie, opozycjoniści często dochodzą do wniosku, że przemoc fizyczna to jedyne co mogą zrobić, aby zablokować ustawę i co najważniejsze - pokazać swoim wyborcom, że się starają. 

Legislatorzy częściowo udają, próbując pokazać swoim wyborcom, że zaciekle walczą w ich imieniu

- powiedział BBC Danny, Tajwański reporter, który wolał pozostać anonimowy. Jest to ważne nie tylko z powodu zbliżających się wyborów w 2018, ale także w świetle drastycznie spadającego poparcia dla prezydent Tsai Ing-wen.

Tsai Ing-wen - pierwsza kobieta sprawująca ten urząd na Tajwanie, miała przed sobą niełatwe zadanie, gdy obejmowała urząd w 2016 r. Zalegalizowała pierwsze w Azji małżeństwa homoseksualne. Musiała też dbać o napięte relacje z Chinami. Wygląda na to, że jej dotychczasowe działania nie przypadły obywatelom do gustu. Poparcie spadło z 70 procent w dniu obejmowania urzędu, do 40 procent rok później. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chwytali się za gardła i bombardowali balonami z wodą - tak obraduje parlament na Tajwanie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl