Zdjęcie "masturbującego się człowieka" z Pompejów rozbawiło świat. Naukowcy wyjaśniają, co naprawdę robił

Po internecie krąży zdjęcie ciała z Pompejów, podpisane "masturbujący się człowiek". Tweet ze zdjęciem wzbudził rozbawienie, jednak za dziwnym ułożeniem ciała kryje się dramatyczna historia.

Zdjęcie ciała mężczyzny z Pompejów trzymającego jedną rękę na butelce, a drugą w okolicach krocza zamieściła parę dni temu użytkowniczka Twittera i z "masturbującego się człowieka" wkrótce żartowali ludzie na całym świecie.

Niestety, powodem takiej pozy była śmierć w męczarniach. 

 

Słynne pozycje tragicznie zmarłych mieszkańców Pompejów - z rękami na twarzy, czołgający się czy klęczący - wcale nie oznaczają, że zostali "zamrożeni w czasie" i skamienieli w takich pozycjach, w jakich byli, gdy doszło do erupcji Wezuwiusza. 

 

Wcale nie udusił ich pył  

Wybuch Wezuwiusza w 79 r. n.e. pogrzebał rzymskie miasto pod wulkanicznym pyłem i zabił jego mieszkańców. Ofiary wybuchu wulkanu wcale nie udusiły się gazem i pyłem. Badania wskazują na falę ekstremalnego gorąca jako przyczynę ich zgonu. 

 

Piekło w Pompejach 

Wulkanolog Giuseppe Mastrolorenzo razem ze współpracownikami poddali analizie zakopane warstwy pyłu i kamieni i na podstawie zebranych danych stworzyli komputerową symulację wybuchu. Według nich Wezuwiusz wypuścił z siebie sześć kolejnych strumieni piroklastycznych (fali wyziewów wulkanicznych). Do Pompejów dotarła czwarta z fal. Niosła ze sobą coś bardziej śmiercionośnego niż pył - falę ciepła. 

Analiza szczątków potwierdza teorię, że ofiary Wezuwiusza zginęły na długo przed tym jak wulkan pogrzebał miasto. Gdy w osadę uderzyła rozgrzana chmura, temperatura w okolicy w moment skoczyła do około 300 st. C, zabijając każdego na miejscu i zostawiając ciała na wieki w konwulsjach agonii. Niecodzienne pozy są więc efektem spowodowanego przez ekstremalne warunki zesztywnienia pośmiertnego.

 

Policja usunęła siłą blokujących Krakowskie Przedmieście. 86. miesięcznica smoleńska

Więcej o: