Noblista Liu Xiaobo w stanie krytycznym. Chiny nie wydają zezwolenia na jego leczenie

Liu Xiaobo, laureat Pokojowej Nagrody Nobla umiera na raka wątroby. Mimo pozytywnej opinii zachodnich lekarzy oraz licznych demonstracji, Chiny nie wydają zezwolenia na opuszczenie kraju.

Liu Xiaobo, jeden z przywódców słynnego protestu na Placu Tiananmen w 1989, został przeniesiony z więzienia do szpitala, z powodu zaawansowanego raka wątroby. Opiekujący się nim chińscy lekarze twierdzą, że jego stan nie pozwala na podróż na zachód, gdzie mógłby zostać poddany leczeniu. 

Nie zgadzają się z nimi amerykańscy i niemieccy eksperci, którzy przyjechali przebadać noblistę. Uważają, że przy odpowiedniej opiece mógłby zostać przetransportowany i otrzymać opiekę paliatywną. 

Zarówno Liu Xiaobo, jak i jego rodzina poprosili o pozwolenie na wylot noblisty. 

Niebiański spokój

Liu Xiaobo był kluczowym liderem protestu na Placu Tiananmen (Plac Niebiańskiego Spokoju) oraz głośnym zwolennikiem demokratyzacji Chin. Państwo uważa go za kryminalistę i w 2009 roku, skazało go na 11 lat więzienia za "działania wywrotowe" po tym, jak współtworzył manifest o demokracji i prawach człowieka.  

W 2010 roku, Liu Xiaobo otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za swoje "długie i pokojowe zmagania".

Przez okrutną karę, jaka została mu wymierzona, Liu stał się głównym symbolem szeroko pojętej walki o prawa człowieka w Chinach

- napisał Komitet Noblowski. Po przyznaniu nagrody, żona działacza - poetka Liu Xia, została objęta aresztem domowym, jednak nigdy nie postawiono jej zarzutów. 

Miłość, która przetrwała chiński obóz pracy

Znalazłem całe piękno świata w tej jednej kobiecie

- tak o swojej małżonce mówił Liu Xiaobo. Ich związek jest odzwierciedleniem sytuacji chińskich opozycjonistów. Od symbolicznego bankietu weselnego w stołówce obozu pracy, po więzienie i areszt domowy, rząd zawsze był obecną, nieproszoną siłą ingerującą w ich małżeństwo. Więcej o ich niezwykłej historii można przeczytać w BBC

Liu miał do odsiedzenia jeszcze trzy lata, gdy został przeniesiony do szpitala.

Pierwsze spotkanie Trumpa z Putinem. Rozmowa trwała przeszło dwie godziny

Więcej o: