Putin ominął Polskę naprawdę szerokim łukiem. Zagadkowa trasa przelotu na szczyt G20

Rosyjski samolot z prezydentem Władimirem Putinem na pokładzie nadłożył ok. 500 km w drodze na szczyt G20 w Hamburgu. Wszystko dlatego, że piloci ominęli m.in. przestrzeń powietrzną Polski.

O nietypowej trasie prezydenckiej maszyny poinformowała m.in. agencja Reutera. Powołano się przy tym na zapis, który można odnaleźć na stronie Flightradar24. To aplikacja śledząca niemal wszystkie loty na świecie.

I rzeczywiście - po odnalezieniu w bazie danych Iła-96, którym podróżuje Władimir Putin, widać wyraźnie, że samolot wykonał w czwartek wieczorem lot z Moskwy do Hamburga bardzo okrężną drogą. Niemal w całości odbył się on nad Rosją i Bałtykiem, za to z pominięciem przestrzeni powietrznej Białorusi oraz członków NATO: Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. W ten sposób cała trasa wydłużyła się o ok. 500 kilometrów.

Trump i Putin. Co zdradziła mowa ciała? Trzy szczegóły >>>

Do tej pory rządowe samoloty z Rosji wybierały standardowe, najkrótsze trasy. Nie jest więc do końca jasne, dlaczego tym razem zdecydowano się na jej wydłużenie. Na Twitterze pojawiły się najróżniejsze spekulacje na ten temat - głównie żartobliwe. "Nie chciał być przechwycony przez polskie myśliwce", "Bał się, że Antoni go zestrzeli z dubeltówki" - czytamy w komentarzach.

Jeszcze podczas szczytu G20 rzecznik Kremla został zapytany przez dziennikarzy o powody wybrania takiej a nie innej trasy przelotu. Dmitrij Pieskow odmówił komentarza, odpowiadając jedynie, że bezpieczeństwo prezydenta jest najważniejsze. - Podjęte przez nas środki były wskazane - tłumaczył Pieskow, cytowany przez Reutera.

Splądrowane sklepy, uzbrojona policja. Hamburg po zamieszkach [ZDJĘCIA] >>>

Pierwsze spotkanie Trumpa z Putinem. Rozmowa trwała przeszło dwie godziny

Więcej o: