Ekspert od protokołu: Ivanka Trump przy stole G20 to skandal. W dyplomacji nazywa się to obrazą

- W dyplomacji są rzeczy święte, których nie można naruszać. Miejsce głów państw przy głównym stole obrad jest niczym królewski tron - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dr Janusz Sibora. Badacz dziejów dyplomacji, protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego zwraca uwagę, że dzisiaj ta uświęcona tradycją i zwyczajem zasada została bezceremonialne złamana przez Trumpa.

Ivanka Trump, córka i zarazem doradczyni prezydenta Donalda Trumpa zastąpiła ojca podczas trzeciej sesji roboczej szczytu państw G20 w Hamburgu. W tym czasie jej tata, prezydent Stanów Zjednoczonych wziął udział w spotkaniu dwustronnym z prezydentem Indonezji. Po jego zakończeniu wrócił na sesję roboczą. 

Moment nieobecności prezydenta USA zauważyła rosyjska dziennikarka. Na zrobionym przez nią zdjęciu widać, że za stołem siedzi córka Trumpa. Kadr obiegł wszystkie światowe media.      

Jak podkreśla dr Janusz Sibora, prawo do zasiadania przy głównym stole obrad mają tylko szefowie delegacji, to jedna z tych świętych zasad.

Trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy od głównego stołu obrad odchodzi Putin, a na jego miejscu siada Ławrow. Miejsca głów państw są przeznaczone i zarezerwowane właśnie dla nich i tylko dla nich. To kwestia szacunku dla majestatu państwa. Dziś ta uświęcona tradycją i zwyczajem zasada została bezceremonialne złamana przez Donalda Trumpa

- podkreśla ekspert od protokołu dyplomatycznego.

Jak mówi dr Sibora, stało się tak, ponieważ polityka rodzinna Trumpa nie przewiduje pustych miejsc.

Choć córka Trumpa jest formalnie członkiem amerykańskiej delegacji i posiada bardzo niską rangę doradczyni, przez cały czas obrad zajmowała miejsce w dalszym rzędzie. Zajmując miejsce przeznaczone dla głów państw spowodowała, że dla Angeli Merkel jako gospodarza, jak i dla pozostałych głów państw, ta sytuacja stała się dyskomfortowa. Takie zachowanie w języku dyplomacji określane jest mianem obrazy

- mówi ekspert.

Dr Janusz Sibora zwraca uwagę, że zasady precedencji wymyślono nie dla zaspokojenia dumy prezydentów, lecz jest ona wyrazem szacunku dla majestatu państwa, który reprezentują.

- Ten majestat został naruszony. W ten sposób dorobek cywilizacyjny po prostu się burzy. A to dopiero początek skandalu. Zachowanie córki prezydenta spotkało się z oburzeniem w kuluarach G20. Podczas konferencji zamykającej obrady dziennikarz z "Wall Street Journal" wprost zapytał kanclerz Niemiec jak mogło dojść do takiej sytuacji. Kanclerz potrzebowała kilku sekund by zebrać myśli i przygotować w głowie odpowiedź. Merkel stwierdziła, że formalnie córka prezydenta jest członkiem delegacji, a delegacja może sama decydować kto jej w danej chwili przewodniczy. Oczywiście Merkel nie umiała wyjaśnić dlaczego córka usiadła do stołu zarezerwowanego od wieków dla głów państw - relacjonuje dr Sibora, który oglądał dyplomatyczny zgrzyt na szczycie G20.

- Prawo dyplomatyczne, protokół dyplomatyczny i zasady kurtuazji, czyli dorobek cywilizacyjny, który budujemy od czasu Kongresu Wiedeńskiego niszczone są na naszych oczach. Społeczność międzynarodowa nie może się na to godzić - podkreśla ekspert.  

Pierwsze spotkanie Trumpa z Putinem. Rozmowa trwała przeszło dwie godziny



Więcej o: