Szydło: "Od niego zależy, czy chce się popisywać". Napięta atmosfera przed rozmową z Macronem

Emmanuel Macron o "zdradzie", Beata Szydło o "popisywaniu". Przed dzisiejszym spotkaniem Grupy Wyszehradzkiej w francuskim prezydentem padło mocne słowa. Jednak samo spotkanie miało być "merytoryczne".

Premier Szydło zapewniła przed spotkaniem, że Polska jest otwarta na merytoryczną współpracę z Francją. Powiedziała jednak, że przebieg spotkania leży w gestii od Macrona.

- To od niego zależy, czy chce się popisywać niechęcią wobec państw Europy Środkowej, czy chce rozmawiać merytorycznie - powiedziała wczoraj Szydło. To trakcja na medialne wypowiedzi prezydenta Francji.

Emmanuel Macron w wywiadzie, którego udzielił ośmiu europejskim dziennikom, w tym "Gazecie Wyborczej", mówił, że niektórzy wschodnioeuropejscy przywódcy dopuszczają się zdrady Europy, ponieważ nie szanują jej zasad. 

Czeska telewizja publiczna twierdziła, że polska delegacja po tym wywiadzie chciała odwołać dzisiejsze spotkanie z Macronem, ale Czesi naciskali, aby doszło do rozmów. Rzecznik rządu Rafał Bochenek we wpisie na Twitterze zaprzeczył tym informacjom. 

"Merytoryczna dyskusja na trudne tematy"

Krótkie spotkanie francuskiego prezydenta z liderami krajów Grupy Wyszehradzkiej zakończyło się dziś przed godziną 10.

- To była merytoryczna dyskusja na trudne tematy - tak wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański zrelacjonował spotkanie.

- Liczmy na to, że będą one w lepszym stopniu rozumiane w Paryżu, do tej pory ten poziom zrozumienia w Paryżu był dla nas niezadowalający. Liczymy również na to, że dialog polityczny między Francja i Europą będzie odbywał się w sposób uporządkowany, bez stereotypów i wypowiedzi, które mogą być odebrano jako obraźliwe - powiedział wiceminister Szymański.

Więcej o: