Sąd wykorzystał przeciw Trumpowi... jego własny wpis na Twitterze. Dekret zablokowany

Wpis Donalda Trumpa na Twitterze stał się częścią historii - choć nie w taki sposób, jak prezydent by chciał. Jeden z tweetów trafił do sądowego uzasadniania w sprawie przeciw dekretowi imigracyjnemu Trumpa.

Sąd z San Francisco uznał za nielegalny dekret Trumpa ograniczający przyjazdy do USA obywateli sześciu krajów muzułmańskich. To już kolejna niekorzystna dla prezydenta decyzja w tej sprawie. Biały Dom złożył już odwołanie.

Federalny Sąd Apelacyjny rozpatrywał dekret zakazujący na 90 dni wjazdu do Stanów Zjednoczonych mieszkańcom - Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Somalii oraz Jemenu. Dokument wstrzymywał także na 120 dni przyjmowanie wszystkich uchodźców.

Była to złagodzona wersja dekretu wydanego przez prezydenta pod koniec stycznia. Ten pierwszy także został uznany przez sądy za niezgodny z prawem.

Trump zaprzecza własnym ludziom

Sędziowie z San Francisco zgodzili się z argumentami sądu niższej instancji, że dekret niesprawiedliwie uderza w muzułmanów. Wskazuje na to nie tylko jego treść, ale i towarzyszące mu wypowiedzi Donalda Trumpa.

W uzasadnieniu zacytowano m.in. tweet, czyli wpis prezydenta na serwisie Twitter. Tydzień temu Trump napisał: "Właśnie tak, potrzebujemy ZAMKNIĘCIA GRANIC (dosłownie 'zakazu podróży - red.) z pewnych NIEBEZPIECZNYCH państw".

W tym i kilku innych tweetach Trump zaprzeczał wcześniejszej linii Białego Domu. Urzędnicy starali się przekonywać, że dekret nie jest zakazem wjazdu, a jedynie "wzmożoną kontrolą".

Sąd uzasadniał właśnie m.in. na podstawie tych słów prezydenta, że jego dekret jest wymierzony w całe grupy ludzi ze względu na ich narodowość, a nie w konkretne, niebezpieczne jednostki - opisuje "Business Insider".

Sąd zacytował też słowa rzecznika Białego Do,u. który w odpowiedzi na pytanie dziennikarza przyznał, że tweety Trumpa są "oficjalnymi wypowiedziami prezydenta".

Donald Trump wielokrotnie wyrażał frustrację z powodu orzeczeń sądów w sprawie jego dekretów. Amerykański prezydent musi się jednak tym orzeczeniom podporządkować, co oznacza, że dekret nie obowiązuje.

Już po decyzji sądu apelacyjnego z Richmond Biały Dom złożył odwołanie do Sądu Najwyższego USA.

Więcej o: