Richard Hammond miał poważny wypadek. Samochód z byłą gwiazdą "Top Gear" stanął w płomieniach

Richard Hammond - jeden z byłych prowadzących słynny program motoryzacyjny "Top Gear" - miał poważny wypadek w Szwajcarii. Prezenter został przetransportowany śmigłowcem do szpitala.

47-letni dziennikarz brał udział w wyścigu samochodem elektrycznym, zorganizowanym na potrzeby jego obecnego programu "The Grand Tour". Hammond miał o własnych siłach wydostać się z wraku pojazdu, zanim samochód zajął się ogniem - podaje BBC.

Richard Hammond miał poważny wypadek. Podczas nagrywania programu kierował elektrycznym samochodem z Chorwacji marki Rimac Concept One. Na szczęście nie odniósł żadnych poważnych obrażeń

- czytamy w oświadczeniu producenta programu. Moment wypadku udało się nagrać jednemu z internautów:

 
 

"To największy i najbardziej przerażający wypadek, jakiego byłem świadkiem. To niewiarygodne, ale na szczęście wygląda na to, że Richard ma się raczej dobrze" - napisał na Twitterze Jeremy Clarkson, dawniej także jeden ze współprowadzących "Top Gear".

Hammond został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w szwajcarskim St. Gallen, gdzie przejdzie wszystkie niezbędne badania kontrolne.

"Nikt inny nie ucierpiał we wspomnianym wypadku. Dziękujemy służbom medycznym za ich pomoc. Przyczyny zdarzenia wciąż pozostają nieznane, prowadzimy w tej sprawie śledztwo" - informuje producent "The Grand Tour".

Kolejny wypadek Hammonda

W 2006 roku Hammond także uległ poważnemu wypadkowi. W trakcie kręcenia jednego z odcinków "Top Gear" prezenter kierował bolidem o nazwie "Vampire". W chwili wypadku jechał z prędkością ponad 400 km/h. Stwierdzono wówczas u niego m.in. obrażenia mózgu.

Korytarz ratunkowy jest przeznaczony dla karetek. Nie blokuj go, bo sam możesz kiedyś potrzebować pomocy