Bitwa o miasto na Filipinach, wkraczają siły USA. Ocaleni z oblężenia "nie mówią ani słowa"

Nad Marawi na Filipinach krążą wojskowe śmigłowce. Już trzeci tydzień trwa walka z radykalnymi islamskimi bojówkami, które najechały miasto w bezprecedensowym ataku. W centrum walk są uwięzieni cywile.

Nie wiadomo dokładnie, ilu cywilów jest uwięzionych w Marawi obleganym przez radykalne islamskie bojówki deklarujące wierność Państwu Islamskiemu. Ta liczba jest szacowana na 2 tysiące. Są wśród nich także katolicy, których terroryści wzięli jako zakładników na początku oblężenia. Po tym, jak wdarli się do kościoła, uwięzili też księdza. Ich los jest nieznany. 

7-latka niosła białą flagę

Każdego dnia, zdesperowani mieszkańcy podejmują próby ucieczki. Niektórzy wydostają się z gruzów miasta na własną rękę, inni ratowani są podczas ryzykownych misji, w których wojskowe lub cywilne jednostki ratunkowe zapuszczają się blisko linii frontu.

Według wolontariuszy, uciekinierzy są opłakanym stanie - od wielu dni nie mieli dostępu do jedzenia i wody, są też przerażeni. - Niektórzy ocaleni nie mogą wypowiedzieć ani słowa. Inni płaczą i nie nawiązują żadnego kontaktu - opisują.

W czwartek wolność odzyskało 45 osób, w tym rodzina 38-letniej Salik, która przed tym nie opuściła domu od początku walk. Ona akurat była w stanie rozmawiać z reporterami. - Nie byliśmy pewni, czy wzywający do wyjścia głos z megafonów to rzeczywiście armia, czy jednak islamiści. Ale zaufaliśmy Bogu - opowiadała w rozmowie z reporterem agencji AP. Jak relacjonowała kobieta, jej 7-letnia córeczka niosła zrobioną z koszulki białą flagę, która miała uchronić rodzinę od przypadkowego postrzelenia przez żołnierzy.

Zobacz więcej zdjęć z Marawi >>>

Pomoże USA

Jak podała w sobotę agencja Reuters, filipińskim żołnierzom w zakończeniu oblężenia mają pomóc siły USA. Szczegóły tej interwencji nie są znane. Nie wiadomo, czy wysłano tam piechotę. Nad Marawi był widziany był za to amerykański samolot rozpoznawczy P-3 Orion.

W Marawi opór siłom rządowym wciąż stawia nawet 250 islamistów. Armia przekonuje, że operacja posuwa się wolno także z uwagi na bezpieczeństwo uwięzionej w strefie konfliktu ludności cywilnej.

Potwierdzono informacje o ok. 200 ofiarach konfliktu. Co ważne, wśród zabitych terrorystów są nie tylko obywatele z Filipin. Mogą też być bojownicy, którzy wcześniej walczyli w Syrii - wynika z przekazów.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Bitwa o miasto na Filipinach, wkraczają siły USA. Ocaleni z oblężenia "nie mówią ani słowa"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl