80 osób zginęło w wybuchu w rządowej dzielnicy. Wśród poszkodowanych telewizyjna ekipa BBC

W stolicy Afganistanu, Kabulu, doszło do silnej eksplozji samochodu-pułapki. W wyniku wybuchu zginęło co najmniej 80 osób, a 350 zostało rannych - podaje BBC.

Jak informuje BBC, do ataku doszło po godz. 8 lokalnego czasu w trakcie porannego szczytu w rządowej dzielnicy Kabulu - blisko zagranicznych ambasad oraz pałacu prezydenckiego. Zdarzenie miało miejsce tuż obok niemieckiej placówki. Ochraniający ją Afgańczyk zmarł, ranni zostali także niektórzy jej pracownicy - podało niemieckie MSZ.

Korespondent BBC donosi, że siła wybuchu była tak duża, iż doszło do uszkodzenia także budynków oddalonych od miejsca eksplozji nawet o setki metrów. Szyby wypadły m.in. w oknach ambasady Indii i Japonii.

Na zdjęciach zamieszczanych w mediach społecznościowych widać m.in. słup białego dymu unoszący się nad miastem oraz zniszczone samochody, które znajdowały się w pobliżu miejsca zdarzenia.

Wśród poszkodowanych w ataku jest m.in. telewizyjna ekipa BBC. Brytyjska stacja poinformowała, że w wyniku eksplozji zginął ich afgański kierowca, Mohammed Nazir. Czworo innych pracowników trafiło do szpitala, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Motyw ataku pozostaje na razie nieznany, nikt nie przyznał się do jego popełnienia.

Wcześniej w maju ośmiu cywilów zginęło w samobójczym ataku na konwój wojsk NATO przejeżdżający obok ambasady USA w Kabulu. Do tamtego zamachu przyznało się wówczas tzw. Państwo Islamskie.

Strażacy gasili pożar wieżowca, gdy ten zaczął się walić. Zginęło 30 osób, kilkadziesiąt zostało rannych

Więcej o: