Kompromitacja Trumpa w muzeum ofiar Holokaustu. To już nawet nie jest niezręczność

Drukowane litery i wielki autograf. Czy to nie podpis w księdze pamiątkowej w Disneylandzie? - komentują złośliwie na Twitterze. Chodzi o wpis, który Donald Trump złożył w księdze pamiątkowej instytutu Jad Waszem.

Prezydent USA Donald Trump w trakcie swojego pierwszego oficjalnego zagranicznego wyjazdu udał się z dwudniową wizytą do Izraela. Jednym z odwiedzanych przez Trumpa miejsc był instytut Jad Waszem w Jerozolimie, poświęcony ofiarom Holokaustu.

Program wizyty był napięty, jak informuje "Washington Post", prezydent Stanów Zjednoczonych mógł spędzić tam we wtorek jedynie pół godziny.

- Miliony wspaniałych i pięknych istnień, mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zgładzonych w ramach próby wyeliminowania Żydów. Naszym obowiązkiem jest pamiętać, opłakiwać, smucić się i oddawać cześć każdemu życiu, które było tak brutalnie i okrutnie odebrane - powiedział prezydent USA.

"Dziwaczny wpis" Trumpa

Burza rozpętała się, gdy pokazano wpis, jaki Trump zostawił w księdze pamiątkowej. Media i komentujący zwracali uwagę na dziwaczną i dziecinną - jak oceniano - formę notki nagryzmolonej drukowanymi literami. Niektórzy pisali nie tyle o niezręczności, co braku szacunku.

To ogromny zaszczyt być tutaj ze wszystkimi moimi przyjaciółmi - niesamowite, nigdy tego nie zapomnę!

- napisał prezydent Stanów Zjednoczonych.

DEBBIE HILL / AP

Uwagę zwróciła nie tylko długość wpisu, lecz także jego treść. Szczególnie entuzjastyczne sformułowanie "amazing" (niesamowite, niezwykłe).

Wpis Trumpa został szybko porównany z wyważoną refleksją, którą w księdze pamiątkowej zostawił Brack Obama w 2008 r., wówczas kandydat na prezydenta USA. Zwracano uwagę na kontrast między nimi.

Jestem wdzięczny Jad Waszem i wszystkim osobom odpowiedzialnym za tę wspaniałą instytucję. W czasie wielkich zagrożeń i nadziei, wojny i konfliktu, prawdziwym błogosławieństwem jest to potężne przypomnienie o tym, do jak wielkiego zła zdolny jest człowiek, ale także o naszej mocy do podźwigania się z tragedii i odtworzenia naszego świata. Niech nasze dzieci przyjdą tutaj i poznają tę historię, aby ich głosy mogły dołączyć do mówiących: nigdy więcej. I pamiętajmy o tych, którzy zginęli, nie tylko jako o ofiarach, ale jako o jednostkach, które marzyły i kochały i śniły jak my, i które stały się symbolami ludzkiego ducha.

- napisał Obama. W tym samym roku Jad Waszem odwiedził również ustępujący prezydent George W. Bush. On wpisał się lakonicznie - zostawił jedynie trzy słowa: "Boże, błogosław Izrael".

Autokratyczni idole prezydenta USA. Jak Donald Trump chwali dyktatorów