Trump zaprzeczył sam sobie ws. zwolnienia szefa FBI. Przyznał, że poszło o "rosyjskie śledztwo"

- Planowałem wyrzucić Comeya. To była moja decyzja - powiedział w wywiadzie dla NBC Donald Trump. Problem w tym, że jeszcze dwa dni wcześniej Biały Dom prezentował dokładnie odwrotną wersję.

Zwolnienie dyrektora FBI Jamesa Comeya przez Donalda Trumpa wywołało w USA falę ostrych komentarzy, włącznie w porównaniami do afery Watergate. 

Biały Dom od początku starał się przedstawić narrację, zgodnie z którą decyzja o zwolnieniu leżała w kompetencjach prezydenta i wynikała z konsultacji z wymiarem sprawiedliwości. Przede wszystkim zaś zaprzeczano, że Trump zwolnił szefa FBI, ponieważ Biuro prowadziło śledztw ws. powiązań jego ludzi z władzami Rosji.

Administracja podkreślała, że Trump podjął decyzję po konsultacjach z zastępcą prokuratora generalnego Rodem Rosensteinem i za jego rekomendacją.

Jak powód podawano "utratę zaufania" w do Comeya w ciągu ostatnich miesięcy. Trump wielokrotnie przypominał, że Demokracji krytykowali szefa FBI za jego komentarze dot. śledztwa ws. Hillary Clinton, które pojawiły się na krótko przed wyborami.

Zaledwie kilka dni później Trump całkowicie zaprzeczył dotychczasowej narracji Białego Domu w wywiadzie dla NBC News.

"Powiedziałem sobie, że ta historia o związkach z Rosją jest zmyślona"

Trump powiedział wprost, że sam podjął decyzję, a nie zaakceptował jedynie rekomendację kierownictwa Departamentu Sprawiedliwości. 

- Planowałem wyrzucić Comeya. To była moja decyzja. Zawsze chciałem go zwolnić. A tak na marginesie - to każdy moment, żeby to zrobić, jest zły - oświadczył prezydent Stanów Zjednoczonych w NBC.

Trump przyznał w tym samym wywiadzie, że jednym z powodów odwołania Comeya było śledztwo w sprawie rzekomych kontaktów jego kampanii z Rosją.

- Kiedy podjąłem decyzję w tej sprawie, powiedziałem do siebie, że ta historia o związkach Trumpa z Rosją jest zmyślona. To wymówka Demokratów z powodu przegranych wyborów - powiedział prezydent USA i wyraził przekonanie, że "rosyjskie śledztwo" powinno było być zamknięte już dawno temu. Zaprzeczył jednocześnie, jakoby naciskał na FBI w sprawie zamknięcia śledztwa.

"Trump żądał od Comeya lojalności"

Tymczasem dziennik "New York Times" donosi, że Trump żądał od Comeya lojalności, której nie otrzymał.

Powołując się na współpracowników Jamesa Comeya "New York Times" napisał, że tydzień po objęciu urzędu Donald Trump wezwał do Białego Domu szefa FBI.

Podczas kolacji miał zażądać od niego deklaracji lojalności. Comey odmówił i obiecał jedynie szczerość. Według gazety, doprowadziło to ostatecznie do jego dymisji. Rzeczniczka Białego Domu Sara Huckabe Sanders zaprzeczyła, że Donald Trump sformułował takie żądanie. Powiedziała, że prezydent USA żądał lojalności wobec wymiaru sprawiedliwości.

Więcej o: