Ci posłowie PiS zagłosowali przeciw apelowi o przestrzeganie praw człowieka w Turcji

Poszanowanie praw człowieka, zwolnienie z aresztu dziennikarzy i polityków opozycji - do tego wezwano dziś Turcję w rezolucji. Przeciw głosowało 45 członków Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wśród nich 6 przedstawicieli PiS.

W związku z sytuacją w Turcji Zgromadzenie Parlamentarne (organ Rady Europy) zdecydował o wznowieniu procedury monitorowania praw człowieka w tym kraju.

Zgromadzenie - do którego należą przedstawiciele parlamentów 47 państw Europy - podjęło większością głosów rezolucję ws. Turcji. Wzywa ona do podjęcia natychmiastowych działań, w tym zniesienia stanu wyjątkowego i wstrzymania procedur, pozwalających na rządzenie za pomocą dekretów.

Europejscy parlamentarzyści wezwali też do wypuszczenia z aresztu dziennikarzy i polityków opozycji, uczciwych procesów i poszanowania wolności mediów. 

Posłowie PiS przeciw rezolucji dot. praw człowieka

Rezolucję poparło 113 przedstawicieli parlamentów, 12 wstrzymało się od głosu. 45 głosowało przeciwko. Wśród tych ostatnich było sześcioro Polaków - parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. Byli to: Włodzimierz Bernacki, Dominik Tarczyński, Daniel Milewski, Margareta Budner,  Arkadiusz Mularczyk i Andrzej Wojtyła.

Polska była jednym z nielicznych państw, których tak duża grupa parlamentarzystów zagłosowała przeciw przyjęciu rezolucji. Na "nie" głosowały tak licznie jeszcze tylko Gruzja, Azerbejdżan oraz sama Turcja. 

Za wezwaniem Turcji do przestrzegania praw człowieka głosowali przedstawiciele PO i Nowoczesnej:  Krzysztof Truskolaski, Aleksander Pociej, Killion Munyama i Agnieszka Pomaska. Ta ostatnia skomentował głosowanie w nagraniu na Facebooku. 

- To bardzo smutna informacja - oceniła decyzję polityków PiS. - Oni de facto zagłosowali przeciwko temu, żeby Turcja miała szansę powrócić ścieżkę demokracji - dodała.

- Skąd głosowanie w taki sposób? Mogę się tylko domyślać. Ale słyszałam, że to taki handel demokracją na wypadek, gdyby pojawiła się sprawa Polski - mówiła posłanka. Pomaska zwróciła uwagę, że posłowie PiS nie zgłosili żadnych konkretnych zastrzeżeń do rezolucji i nawet nie zabrali głosu w debacie.

Jak wygląda sytuacja w Turcji?

16 kwietnia w Turcji odbyło się referendum dotyczące zmian w konstytucji wprowadzających ustrój prezydencki, zamiast dotychczas obowiązującego ustroju parlamentarnego.

Zmiany w konstytucji zakładają m.in., że prezydent Turcji będzie mógł sprawować władzę z wykorzystaniem dekretów, będzie miał także większy wpływ na sądy i stanie się jednocześnie szefem państwa i rządu. Liczba kadencji prezydenta nadal nie będzie mogła przekraczać dwóch, ale ich liczenie zacznie się w przypadku Erdogana od początku. Teoretycznie będzie mógł rządzić Turcją do 2029 roku.

Od czasu nieudanej próby wojskowego zamachu stanu w lipcu zeszłego roku w Turcji obowiązuje stan wyjątkowy. Jeszcze przed nim władza stosowała represje i aresztowania wobec dziennikarzy i opozycji. Po puczu prezydent Recep Erdo?an przeprowadził czystki w wojsku i innych służbach, administracji, mediach, szkolnictwie itd. Dziesiątki tysięcy ludzi straciły pracę, a tysiące aresztowano. Za kraty trafili kolejni dziennikarze, zamknięto dziesiątki gazet i innych mediów.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ci posłowie PiS zagłosowali przeciw apelowi o przestrzeganie praw człowieka w Turcji
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl