Atak chemiczny w Syrii. Putin wysuwa nową teorię. Twierdzi, że przejrzał dalsze plany

• Putin: zabicie blisko 90 osób w Syrii było "prowokacją" przeciw Asadowi• "Przygotowywane są kolejne" - stwierdził prezydent Rosji• Wg Putina cel to obwinienie władz Syrii o użycie broni chemicznej

- Za atakiem chemicznym, w którym zginęło 86 osób, nie stoi Baszar Al-Asad - uważa prezydent Rosji. Użycie broni chemicznej w prowincji Idlib nazywa "prowokacją". - Mamy informacje z różnych źródeł, że te prowokacje - inaczej nie mogę tego nazwać - są przygotowywane także w innych regionach Syrii, w tym na przedmieściach Damaszku. Planowane jest rozprowadzenie trującej substancji i obwinienie za to władz Syrii - stwierdził Putin podczas konferencji z okazji wizyty prezydenta Włoch Sergio Mattarelli. Wcześniej władze Syrii przekonywały, że zbombardowały skład broni chemicznej dżihadystów i to było przyczyną uwolnienia trującej substancji.

Dowiedz się więcej:

Co USA mówią o udziale Rosji w ataku chemicznym?

Pentagon podejrzewa, że Rosja mogła wiedzieć o planowanym przez Baszara el-Asada ataku chemicznym w miejscowości Chan Szajchun w Syrii, w którym zginęło co najmniej 86 osób. Informację tę miało przekazać agencji Associated Press anonimowe źródło. Według niego nad szpitalem, do którego 4. kwietnia przywożono ofiary ataku, latał rosyjski dron zwiadowczy - nie powiedział jednak, kiedy dokładnie doszło do lotu. Później budynek został zbombardowany przez samolot "produkcji rosyjskiej", co miało, zdaniem źródła, być próbą zatarcia śladów użycia broni chemicznej.

Co wydarzyło się w Syrii na początku kwietnia?

Czwartego kwietnia doszło do ataku chemicznym, w którym zginęło co najmniej 86 osób, w tym 30 dzieci. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że ataku na miejscowość Chan Szajchun w kontrolowanej przez syryjskich rebeliantów prowincji Idlib najprawdopodobniej dokonały syryjskie lub rosyjskie samoloty. W wyniku ataku wiele osób się udusiło. Biały Dom oraz lekarze uważają, że atak przeprowadzono za pomocą sarinu. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Jak na atak zareagowały USA?

Siódmego kwietnia USA - na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa - wystrzeliły na lotnisko wojskowe Szajrat w Syrii 59 pocisków taktycznych Tomahawk. W wyniku ataku zginęło co najmniej siedmiu syryjskich żołnierzy, a kilkunastu zostało rannych. Zniszczono też co najmniej kilka samolotów i elementy infrastruktury lotniska. Rzecznik Pentagonu kpt. Jeff Davis oświadczył, że Rosja była uprzedzona o ataku oraz, że amerykańskie pociski nie uderzyły w ten rejon bazy, w którym mogły znajdować się wojska rosyjskie. Był to pierwszy bezpośredni atak USA w reżim Baszara el-Asada od początku trwającej już sześć lat wojny w Syrii. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Kto był odpowiedzialny za poprzednie ataki chemiczne?

W styczniu agencja Reutera informowała, że ONZ i Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) po raz pierwszy uznały, iż odpowiedzialność za użycie broni chemicznej w Syrii ponosi prezydent tego kraju Baszar el-Asad i jego brat. Z raportu wynikało, że za serię ataków z użyciem gazów bojowych, do których doszło w latach 2014-2015, odpowiada Asad i jego młodszy brat Maher el-Asad, a także minister obrony, szef wywiadu wojskowego oraz spora grupa wysokiej rangi oficerów, w tym czterech dowódców sił powietrznych. Przedstawiciel rządu Asada powiedział wówczas Reuterowi, że oskarżenia ekspertów są bezpodstawne.

Jak pomóc Syryjczykom?

Najwięcej ludzi, którzy uciekli przed wojną z Syrii, mieszka w sąsiednich krajach: Turcji, Libanie i Jordanii. Pomagają im tam polskie i zagraniczne organizacje pomocowe, które można wesprzeć pieniężnie. W regionie działa m.in. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polska Akcja Humanitarna, Polska Misja Medyczna i Lekarze Bez Granic. CZYTAJ JAK POMÓC UCHODŹCOM >>>

Atak chemiczny w Syrii. Wśród ofiar uduszenia są dzieci

Więcej o: