Zamach w Petersburgu. Dramatyczne relacje świadków: Ludzie krwawili, ich włosy się paliły

Dziś po 14 doszło do wybuchu w metrze w Petersburgu. Najnowsze doniesienia mówią o kilku ofiarach śmiertelnych i kilkudziesięciu rannych. Świadkowie mówią, że pasażerowie odnieśli "przerażające rany".

W Petersburgu doszło dziś po południu do eksplozji pomiędzy stacjami metra. W wyniku wybuchu zginęło co najmniej 10 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Te liczby mogą się zmieniać, kilka osób jest w stanie krytycznym. Aktualne dane TUTAJ.

Na zdjęciach zamieszczanych w mediach społecznościowych widać ofiary i drzwi wagonu metra, które prawdopodobnie zostały uszkodzone od wybuchu. Świadkowie zamieszczają też nagrania zadymionego peronu metra. Zamknięto wszystkie stacje metra w mieście.

Według relacji jednej z pasażerek metra, wszystko działo się, kiedy pociąg wciąż był w ruchu. - Do wybuchu doszło pomiędzy stacjami. Był ogłuszający trzask, a potem silny zapach i dym. Przenieśliśmy się na drugi koniec wagonu, ludzie musieli się ścisnąć. Dwie kobiety zemdlały - mówiła Polina dla "Telegraph".

Są relacje o przerażających obrażeniach, jakie odnieśli poszkodowani. - Ludzie krwawili, ich włosy się paliły - mówił kanałowi Life News świadek, cytowany przez "Independent".

Inny powiedział, że kiedy ludzie zobaczyli dym unoszący się z wagonów, zaczęli uciekać w panice. - Moja dziewczyna była w wagonie, w którym doszło do wybuchu. Powiedziała, że zaczął się trząść. Kiedy wyszła, widziała okaleczone osoby - dodał.

Wybuchy w metrze w Sankt Petersburgu. 10 osób nie żyje, przybywa rannych

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Zamach w Petersburgu. Dramatyczne relacje świadków: Ludzie krwawili, ich włosy się paliły
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl