Tusk będzie ubiegał się o drugą kadencję szefa Rady Europejskiej. Przeciwko tylko "jego rodzinna Polska"

Donald Tusk jest gotów kontynuować swoją pracę jako przewodniczący Rady Europejskiej, gdy w połowie roku zakończy się jego pierwsza kadencja na tym stanowisku. Szef RE złożył taką deklarację podczas szczytu na Malcie.

- Po rozmowach z wieloma przywódcami, którzy wyrazili swoje wsparcie poinformowałem, że jestem gotów kontynuować pracę - powiedział Tusk dziennikarzom na Malcie. Zastrzegł przy tym, że ostateczna decyzja w tej sprawie będzie należała do szefów państw i rządów.

Pytany, czy rozmawiał na temat swojej reelekcji z premier Beatą Szydło, odparł, że podczas spotkania w Valletcie nie było tego tematu. Dodał przy tym, że będą prowadzone konsultacje i na pewno polski rząd będzie pytany o zdanie w tej sprawie. Sama premier na konferencji prasowej powiedziała jedynie, że Tusk oświadczył, iż zgłasza gotowość, aby w drugiej kadencji przewodzić Radzie.

Kaczyński: PiS nie poprze Tuska

"Jak dotąd jedynym krajem, który sprzeciwia się kandydaturze Tuska jest jego rodzinna Polska, którą od końca 2015 roku rządzą jego polityczni rywale" - pisze Reuters.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zadeklarował pod koniec stycznia, że partia nie poprze Donalda Tuska na kolejną kadencję. - Ja nie jestem premierem, ale to jest moje ostateczne stanowisko, jako szefa partii - mówił Kaczyński w wywiadzie dla Radia Wrocław. - Jeżeli ktoś, kto jest Polakiem, opowiada się za rozwiązaniami, które dla Polski są skrajnie szkodliwe - przypomnę te 0,5 mln euro za każdego nieprzyjętego uchodźcę, w ogromnej większości chodzi o emigrantów ekonomicznych - my takiej osoby poprzeć po prostu nie możemy - mówił prezes PiS. Polityk dodał: "Ja bym wolał, żeby tam był ktoś innej narodowości, ale tego rodzaju propozycji nie popierał, żeby nie robił rzeczy szkodliwych dla własnego kraju".

Z kolei minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, mówiąc o swoich oczekiwaniach wobec Donalda Tuska, nie wykluczył, że polski rząd poprze jego ewentualną kandydaturę na II kadencję. W tym celu Tusk musiałby jednak osobiście przyjechać do Polski i pochwalić się dotychczasowymi sukcesami. Nad stanowiskiem Waszczykowskiego trudno jednak nadążyć. W ostatnich tygodniach stwierdził również, że jako ikona "zła i głupoty", Tusk powinien pozostać "jak najdalej od Polski". 

Akceptacja Polski nie jest konieczna

Obecna, pierwsza kadencja szefa Rady Europejskiej kończy się w maju 2017 roku. W związku z tym przywódcy unijni muszą najpóźniej w marcu zdecydować, czy pozostawiają Tuska na stanowisku, czy wskazują kogoś innego. Ewentualny sprzeciw polskiego rządu wobec tej kandydatury nie musi oznaczać, że były polski premier nie zostanie wybrany. Decyzja w tej sprawie nie wymaga bowiem jednomyślności.

Więcej o: