Pierwsza operacja Trumpa przeciw Al-Kaidzie. W Jemenie poległ komandos Navy SEAL, Amerykanie stracili sprzęt

Komandos z elitarnego oddziału Navy SEAL zginął, trzech zostało rannych w szturmie na kryjówkę Al-Kaidy w Jemenie. Była to pierwsza operacja antyterrorystyczna zatwierdzona przez Donalda Trumpa po przejęciu przez niego urzędu.

Komandosi z Navy SEAL Team 6 zaatakowali o świcie kryjówkę bojowników AL-Kaidy w prowincji Bayda. Operacja trwała niecałą godzinę. W wymianie ognia poległ jeden ze specjalsów, trzech innych zostało rannych. Amerykanie zabili kilkunastu bojowników Al-Kaidy. - Jesteśmy głęboko zasmuceni utratą jednego z naszych elitarnych członków służby. Płacimy wysoką cenę w naszej walce z terrorystami, którzy zagrażają niewinnym ludziom na całym świecie -  stwierdził gen. Joseph Votel, szef Centralnego Dowództwa Pentagonu w wydanym oświadczeniu.

Amerykanie stracili też drogi sprzęt. W pobliżu miejsca szturmu awarii uległ wspierający żołnierzy V-22 Osprey. Samolot nie nadawał się do startu, został zniszczony.

Jak zwraca uwagę The New York Times, to pierwsza operacja antyterrorystyczna, którą zatwierdził Donald Trump od czasu objęcia urzędu dziewięć dni temu. Amerykanie zaprzeczyli doniesieniom, że wśród ofiar są kobiety i dzieci.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy to społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego. Jednak jego władza jest w znacznej mierze iluzoryczna, co wykorzystują aktywne na południu i częściowo wschodzie kraju dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS) i Al-Kaida.  

 Protesty na amerykańskich lotniskach po dekrecie Trumpa

Więcej o: