Donald Trump prezydentem USA. Oto, jak przebiegła dramatyczna noc, która zdecydowała o przyszłości Ameryki

Patryk Strzałkowski
Wbrew sondażom i prognozom analityków, wbrew sporej części establishmentu, nawet we własnej partii, wbrew oczekiwaniom zachodnich liderów - wydawałoby się, że wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu - Donald Trump został wybrany następnym prezydentem USA.

Przewaga jego konkurentki Hillary Clinton wydawała się - z małymi wyjątkami - niemal pewna do samego dnia wyborów. A nawet w ciągu tego dnia. Jednak w pewnym momencie szale zwycięstwa przechyliły się na drugą stronę. Oto, jak przebiegła noc, która zapewniła Trumpowi prezydenturę.

Wszystko idzie zgodnie z przewidywaniami...

Tuż po północy czasu polskiego pojawiają się pierwsze, cząstkowe wyniki wyborów z wschodnich stanów. Nie ma zaskoczenia - tam przewaga jednego czy drugiego kandydata była jasna. 

Przez kolejne godziny uwaga Ameryki i świata skupia się na Florydzie - to tzw. swing state. Oznacza to, że trudno przewiedzieć, czy zwycięży tam Demokratka czy Republikanin. To też najludniejszy z "niepewnych" stanów" - ma aż 29 głosów elektorskich (do zwycięstwa potrzeba 270). 

Niektórzy publicyści prognozowali przed głosowaniem, że Clinton ma szanse wygrać na Florydzie. A jeśli tak się stanie, to wyścig dla Trumpa jest praktycznie skończony. Rzeczywiście, w pewnym momencie Demokratka wychodzi na prowadzenie. Ale wynik zmienia się z minuty na minutę wraz z kolejnymi zliczonymi głosami. W pewnym momencie różnica spada do kilkuset głosów. Po tym Trump odbija się i jego przewaga rośnie, choć Floryda jeszcze przez kilka godzin będzie nadzieją Demokratów.

... do czasu

Po czwartej rano czasu polskiego syn kandydata Republikanów zamieścił to zdjęcie. Widać na nim Trumpa wraz z rodziną; wspólnie śledzą napływające wyniki wyborów z kolejnych stanów. Na razie nie wyglądają na świętujących - jednak już w tym momencie zwycięstwo Trumpa wydaje się bliższe, niż kiedykolwiek. 

 

Chwilę wcześniej algorytm dziennika "New York Times", prognozujący kto wygra wybory, zmienia faworyta. Po trzech godzinach - najpierwej stabilnej, a później topniejącej przewagi Clinton - wskazuje, że prawdopodobieństwo wygranej Trumpa to ponad 50 proc. 

Prognoza wyborcza Prognoza wyborcza "New York Times'a" Fot. www.nytimes.com

Republikanin wygrywa kolejne stany - zarówno te, w których zwycięstwo było pewne, jak i wahające się. Clinton zbliża się do kontrkandydata, gdy pojawiają się wyniki z Kalifornii i Hawajów. Jednak to żadne zaskoczenie i z pewnością za mało, by nadrobić straty.

Już po godz. szóstej rano czasu polskiego - choć ostateczny wynik wyborów nie był jeszcze wtedy znany - pod Białym Domem zaczyna się niewielka pikieta przeciwko prezydenturze Trumpa.

Przed godz. siódmą prognoza "NYT" utrzymuje się na poziomie 95 proc. dla prezydentury Trumpa. Dziennikarze i publicyści na Twitterze zastanawiają się, "co dalej". Strona dotycząca imigracji do Kanady - z czego Amerykanie żartowali w przypadku zwycięstwa Trumpa - pada pod wpływem liczby odwiedzin.

Gdy jeszcze liczono glosy, Trumpowi zdążyła już pogratulować na Twitterze Marine Le Pen - liderka nacjonalistycznego, proputinowskiego Frontu Narodowego. 

Ok. godz. 7.30 pojawiły się informacje o wygranej Donalda Trumpa w Pensylwanii. Przewaga zwiększyła się do 264 głosów elektorskich (270 głosów wymagane do zwycięstwa). Hillary Clinton zebrała ich dotychczas 215. Kilkadziesiąt minut później Clinton zdobyła 3 dodatkowe głosy elektorskie.

Trump triumfuje

Po godz. 8 "Washington Post" podał informację o 266 głosach elektorskich dla Trumpa. Kilkadziesiąt później wpłynęły głosy ze stanu Wisconsin - Donald Trump z 276 głosami elektorskimi został 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Do prezydenta-elekta zadzwoniła kandydatka Demokratów Hillary Clinton, uznając swoją porażkę. 

- Jesteśmy jej winni podziękowania za wiele lat pracy dla naszego kraju - mówił Donald Trump w przemówieniu po ogłoszeniu wyników. - Obiecuję, że was nie zawiodę. Kampania się skończyła, ale praca dopiero się zaczyna. Kocham ten kraj! - dodał.

Hillary Clinton zdecydowała, że nie przemówi dziś na powyborczym wiecu. W mediach społecznościowych po przemówieniu Trumpa ok. godz. 9 czasu polskiego nadal milczy. Ostatni wpis na Twitterze i Facebooku pochodzi sprzed kilku godzin: "Cokolwiek wydarzy się w nocy, dziękuję za wszystko". 

Zobacz także: Demokraci czy Republikanie? Sprawdź, jak przez dekady zmieniało się poparcie dla kandydatów w wyborach prezydenckich

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Donald Trump prezydentem USA. Oto, jak przebiegła dramatyczna noc, która zdecydowała o przyszłości Ameryki
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl