Polak, który mógł zostać wiceprezydentem USA. Gdyby tylko nie "płakał"...

Mało osób w Polsce zna Edmunda Muskiego, Amerykanina polskiego pochodzenia. A był to najwybitniejszy przedstawiciel Polonii w USA i polityk, który mógł zostać wiceprezydentem, a nawet prezydentem. Niestety los i brudna kampania mu to uniemożliwiły.

Ten śnieżny, lutowy poranek 1972 r. był fatalnym terminem na konferencję prasową w plenerze. Jednak Edmund Muskie - faworyt prezydenckich prawyborów Partii Demokratycznej - był tak wściekły na lokalną gazetę "Union Leader", że spotkał się z dziennikarzami przed budynkiem redakcji w mieście Manchester w stanie New Hampshire. Gazeta podała wcześniej, że Muskie obraził francuskojęzycznych mieszkańców Nowej Anglii, natomiast jego żona nadużywa alkoholu. Wszystko to potem okazało się kłamstwem, prawdopodobnie spreparowanym przez Republikanów. 

Rozwścieczony Muskie w przemówieniu zaatakował gazetę i jej dziennikarzy. Zgromadzonych reporterów bardziej niż słowa senatora interesowały jednak mokre ślady na twarzy polityka. Sztabowcy senatora twierdzili, że był to roztopiony śnieg, jednak media podały, że Muskie załamał się atakiem i rozpłakał. Wizerunek Demokraty jako poważnego i opanowanego polityka został przez tę jedną konferencję zniszczony. Jego kandydatura stanęła tego lutowego dnia pod znakiem zapytania.

 

Syn emigranta

Edmund Muskie był synem polskiego emigranta Stefana Marciszewskiego oraz Josephine Czarneckiej. Ojciec zmienił nazwisko na łatwiejsze do wymówienia dla Amerykanów. Jednak nie zapomniał o Polsce. Jak poo latach wspominał Muskie, jego ojciec uczył go historii Polski, dzięki czemu rozumiał swoich rodaków żyjących w kraju. 

Edmund był spokojnym, pilnym i oczytanym dzieckiem. W latach 30. ukończył prawo i związał się z Partią Demokratyczną. W 1946 r. został członkiem stanowej legislatury w stanie Maine. Szybko dał się poznać jako energiczny i skuteczny polityk. Dzięki temu udało mu się wygrać wybory na gubernatora stanu, uważanego wtedy za twierdzę Republikanów. To jakby na Podkarpaciu wygrała Nowoczesna.

Wkrótce mały stan na północno-wschodnim krańcu USA okazał się dla niego za ciasny. W 1959 r. wszedł do krajowej polityki, zdobywając miejsce w Senacie. Zasiadał tam przez kolejne 20 lat, a jego pozycja z każdym rokiem rosła. Był jednym z najbardziej postępowych polityków tamtych czasów. Jako jeden z pierwszych zwracał uwagę na problemy środowiska naturalnego. Był też wielkim krytykiem wojny w Wietnamie, wbrew prezydentowi ze swojej partii Lyndonowi Johnsonowi.

W 1968 r. Johnson przygnieciony porażkami w Wietnamie i w kraju zdecydował się nie kandydować w prawyborach Demokratów. Potem doszło do tragedii - od kuli zamachowca zginął Robert Kennedy, jeden z faworytów prawyborów. Nominację otrzymał w końcu Hubert Humphrey, a na swojego zastępcę wybrał Muskiego. Pierwszy raz Amerykanin polskiego pochodzenia uzyskał nominację na wiceprezydenta.

Duet Humphrey-Muskie miał piekielnie trudne zadanie. Amerykanie byli zmęczeni 8-letnimi rządami Demokratów, wojną w Wietnamie i niepokojami społecznymi. Ponadto musieli walczyć z bardzo skutecznym i bezwzględnym kandydatem Republikanów Richardem Nixonem oraz silnym na Południu USA George'em Wallace'em. Przegrali zaledwie o 500 tys. głosów na 73 mln oddanych.

Edmund MuskieEdmund Muskie Ed Uthman/ CC BY-SA 3.0

Walka o prezydenturę

Niepowodzenie nie zahamowało kariery Muskiego. Był faworytem prawyborów 1972 r. Wygrał w kilku pierwszych stanach. Wtedy jednak natrafił na dwie ogromne przeszkody. Po pierwsze, rozpętano przeciw niemu brutalną kampania oszczerstw. Po drugie w obozie Demokratów pojawił się czarny koń, który niespodziewanie przejął inicjatywę - George McGovern. Mimo tego Muskie nie rezygnował, ciągle prowadził w sondażach i był uważany za faworyta Demokratów.

Wtedy jednak popełnił fatalny błąd: zwołał pamiętną konferencję prasową podczas śnieżycy. Po tym, jak dziennikarze rozpisali się o jego załamaniu, kampania Muskie'ego straciła rozmach. Wysechł strumień pieniędzy od darczyńców, a jego wyniki w prawyborach były coraz słabsze. W końcu - zmęczony brutalnymi starciami z przeciwnikami - zrezygnował z kandydowania. Tymczasem my straciliśmy szansę na "polskiego" prezydenta USA.

W listopadzie McGovern sromotnie przegrał z Nixonem - zdobył tylko 1 stan, gdy jego przeciwnik 49. Czy Muskie miałby szansę wygrać wybory? To raczej wątpliwe, zważywszy, że Nixon właśnie kończył wojnę w Wietnamie, a na swoim koncie miał dużą listę sukcesów. O Watergate jeszcze nikt wtedy nie wiedział. Jednak z pewnością uzyskałby lepszy wynik niż McGovern. Nie był outsiderem jak kandydat Demokratów, nie można było mu przypiąć łatki skrajnego lewicowca i mógł liczyć na głosy katolików.

Muskie 3. osobą w USA

Nixon zrezygnował z prezydentury w 1974 r. po aferze Watergate. Potem ujawniono, że jego sztab potajemnie oczerniał przeciwników politycznych. W 1976 r. nowym prezydentem USA został Demokrata Jimmy Carter. Wtedy to "polskie" wpływy w Białym Domu były największe w historii. Doradcą Cartera był Zbigniew Brzeziński, a w 1980 r. sekretarzem stanu, de facto trzecią najważniejszą osobą w państwie, został właśnie Muskie. Między oboma politykami często dochodziło do starć w na temat polskich sprawach. "Brzeziński zachowuje się tak, jakby był bardziej Polakiem niż ja" - miał skarżyć się Madeleine Albright Muskie.

Edmund MuskieEdmund Muskie U.S. Department of State

Niestety, w tym samym roku Carter przegrał wybory z wybitnym prezydentem USA - Ronaldem Reaganem. Muskie odszedł z polityki. Zmarł w 1996 r. W Polsce niewiele się o nim mówi, mało kto go zna, co jest o tyle jest smutne, gdyż był jednym z najwybitniejszych Amerykanów polskiego pochodzenia.

Na szczęście, pałeczkę wśród Polonii przejęła po nim Barbara Mikulski, senator z Maryland. Od 40 lat zasiada w Waszyngtonie - najpierw w Izbie Reprezentantów, a potem w Senacie. Bardzo angażuje się w polskie sprawy i jest jednym z naszych najlepszych lobbystów za oceanem. Miłośnicy serialu "The Wire" ("Prawo ulicy") mogą ją kojarzyć ze wzmianek w 2. sezonie.

Kilka lat temu okazało się, że Bill Clinton sugerował Alowi Gore'owi, by w 2000 roku wybrał Mikulski na swojego wiceprezydenta. Ten jednak zdecydował się startować z Joe Liebermanem. Być może, gdyby Mikulski kandydowała, Demokratom udałoby się wygrać w New Hampshire, gdzie Polacy stanowią prawie 5 proc. populacji, a tym samym wybory. To oczywiście tylko gdybanie.

Dlaczego mając mniej głosów, można wygrać wybory prezydenckie w USA?

Dlaczego mając mniej głosów, można wygrać wybory prezydenckie w USA?

Weź udział w dyskusji:
Polak, który mógł zostać wiceprezydentem USA. Gdyby tylko nie "płakał"...
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl