Polka zaatakowana w Bułgarii za dokarmianie chorego psa. Teraz prosi o pomoc turystów. "Mamy 24 godziny!"

Pani Agnieszka, która spędza urlop w Złotych Piaskach w Bułgarii została zaatakowana za dokarmianie chorego i wygłodzonego psa. Mimo to nadal chce mu pomóc. Apeluje do turystów, by się do niej przyłączyli.

O problemach swojej koleżanki opowiedziała nam Kasia Pisarska, pisarka i działaczka na rzecz zwierząt. Jej znajoma, Agnieszka, spędza właśnie urlop w Złotych Piaskach w Bułgarii - to tam spotkała bardzo chorego i głodnego psa. - Zwierzę jest w złym stanie. Ma rany i chorobę skóry. Potrzebuje natychmiastowej pomocy - przyznała Pisarska.

Pani Agnieszka rozpoczęła poszukiwania fundacji, która mogłaby pomóc zwierzęciu, przynosiła też psu jedzenie. To nie spodobało się właścicielowi sklepu, w pobliżu którego zwierzę jest często widywane. - Zaczął ją szarpać, gdy była ze swoim 1,5 rocznym dzieckiem. Po takim człowieku można spodziewać się wszystkiego, jeżeli zaatakował kobietę z dzieckiem, to możliwe też, że zrobi krzywdę psu. Możliwe nawet, że ten pies zostanie zabity - niepokoi się Pisarska, która sprawę opisała także na swoim profilu na Facebooku.

Policja nie chciała pomóc. "Niech się pani nauczy bułgarskiego"

Pani Agnieszka poprosiła o pomoc przejeżdżających obok policjantów - jednak gdy poprosiła o sporządzenie notatki, odmówili.

- Stwierdzili, że nie będą z nią rozmawiać po angielsku i żeby nauczyła się bułgarskiego. Z tamtejszą rezydentką też nie chcieli rozmawiać - powiedziała Pisarska, która przyznaje, że jej znajoma boi się teraz sama zbliżać do bezdomnego psa, by "nie zaogniać konfliktu".

"Znaleźliśmy weterynarza. Pomóżmy przewieźć tam psa"

- Pisaliśmy i dzwoniliśmy już wszędzie. Ale w Bułgarii jest niewiele fundacji, które zajmują się pomocą bezdomnym zwierzętom. W końcu udało się nam znaleźć weterynarza, który obiecał, że przebada chorego psa. Ale to dzikie zwierzę. Ktoś musi nam pomóc je złapać - powiedziała Pisarska. 

Cała nadzieja w polskich turystach. - Prosimy wszystkich, którzy są teraz w Złotych Piaskach o pomoc. Pomóżcie nam złapać tego psa. Zawieźmy go do weterynarza. Proszę też o kontakt tych, którzy znają kogoś w Bułgarii. Może dla psiaka znalazłby się jakiś dom, chociażby tymczasowy? - apeluje Pisarska.

Pani Agnieszka jutro wraca do Polski. Na pomoc psu jest więc niewiele czasu. - Mamy 24 godziny - alarmuje Pisarska.  Każdy, kto chciałby pomóc, może dzwonić do Kasi Pisarskiej pod numer 883 915 052.

A TERAZ ZOBACZ: Psy rozumieją nas lepiej niż nam się wydawało. Uważaj na słowa

 

 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Polka zaatakowana w Bułgarii za dokarmianie chorego psa. Teraz prosi o pomoc turystów. "Mamy 24 godziny!"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl