Trzęsienie ziemi we Włoszech. Wierny pies do samego końca nie chciał zostawić swojego pana

• W sobotę we Włoszech odbywały się pogrzeby 35 z 291 ofiar kataklizmu
• Pierwszy z serii pogrzebów odbył się w Ascoli Piceno, w regionie Marche
• TV uchwyciła moment, kiedy pies położył się przy trumnie swojego pana

Pierwszy pogrzeb ofiar katastrofy odbył się w Ascoli Piceno w regionie Marche, w hali sportowej należącej do miejskiego szpitala.

Operator kamery TG3 telewizji RAI, która transmitowała smutną ceremonię, uchwycił wzruszający moment. W hali sportowej, gdzie ustawiono trumny z ciałami ofiar, zauważył psa, który najpierw przysiadł, a następnie ułożył się wzdłuż jednej z nich.

Była to trumna z ciałem jego pana, 45-letniego Andrei Cossu. Mężczyzna z psem o imieniu Flash przyjechał z Sardynii na wakacje do miasteczka Pescara del Tronto. To jedna z kilku miejscowości najmocniej dotkniętych trzęsieniem ziemi.

Jak podaje agencja Reutera, choć akcja ratunkowa po trzęsieniu ziemi wciąż trwa, niewielkie są już nadzieje na znalezienie żywych wśród ruin miasteczek dotkniętych przez kataklizm.

Najnowszy bilans tragedii to 291 ofiar śmiertelnych. Dotychczas spod gruzów służbom ratowniczym udało się wydostać 238 żywe osoby.

W środę nad ranem trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,2 nawiedziło środkowe Włochy. Najciężej dotknięte zostały miejscowości na styku regionów Umbria, Lacjum i Marche. Według włoskiego Instytutu Geofizyki i Wulkanologii od tego czasu w rejonie nastąpiło ponad 1,3 tys. wstrząsów wtórnych; najmocniejszy - o magnitudzie 4,2.

W wyniku katastrofy ok. 2,5 tys. ludzi pozostało bez dachu nad głową.

Weź udział w dyskusji:
Trzęsienie ziemi we Włoszech. Wierny pies do samego końca nie chciał zostawić swojego pana
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl