Eksplozje w Turcji. Bomby pod radiowozami, co najmniej 9 zabitych, kilkudziesięciu rannych

• Dwie bomby eksplodowały we wschodniej Turcji
• W wyniku wybuchów zginęło 9 osób, rannych zostało około 50
• Tureckie służby uważają, że sprawcami są kurdyjscy bojownicy

Dwie bomby wybuchły w tym samym czasie na wschodzie Turcji - w miastach Diyarkibir i Kiziltepe w sąsiadujących prowincjach Diyarbakir i Mardin. Tureckie władze mówią o dziewięciu zabitych w obu atakach. O ich zorganizowanie oskarżają Partię Pracującą Kurdystanu (PKK). To największy akt przemocy w regionie od 20 lat, w zeszłym roku PKK zerwało trwające 2,5 roku zawieszenie broni.

Jeden zamach miał miejsce w pobliżu szpitala w Kiziltepe, zdalna bomba wybuchła w policyjnym autobusie. Zginęło czterech cywili, a około 40 osób, w tym 10 policjantów, zostało rannych. Drugi ładunek eksplodował w zamieszkanym w większości przez Kurdów mieście Diyarbakir. Bomba podłożona w samochodzie zabiła pięciu cywili. 12 osób zostało rannych, w tym pięciu policjantów.

Wcześniej tego samego dnia czterech tureckich żołnierzy zginęło z rąk bojowników PKK w ataku przy granicy z Irakiem. Dziewięciu zostało rannych.

Jak podaje na Twitterze Wojciech Szewko, ekspert ds. Bliskiego Wschodu, rannych jest co najmniej 50 osób.

 

Co to jest PKK?

Partia Pracujących Kurdystanu to założona w 1978 organizacja niepodległościowa o lewicowym charakterze. Jej celem jest ustanowienie państwa na terenach zamieszkanych przez Kurdów (południowo-wschodnia Turcja, północno-wschodni Irak, północno-wschodnia Syria, północno-zachodni Iran). Ze względu na wykorzystywane metody walki wpisana na listę organizacji terrorystycznych przez USA i UE. Od w 1984 r. w konflikcie turecko-kurdyjskim zginęło 40 tys. osób, głównie Kurdów.

Więcej o: