Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych
Do mediów trafiło nagranie z miejskiego monitoringu w Kijowie, pokazujące moment wybuchu auta, w którym znajdował się Paweł Szeremet. Dziennikarz zginął w środę w eksplozji samochodu. Wszystko wskazuje na to, że był to zamach na jego życie. CZYTAJ WIĘCEJ>>>
Podejrzana osoba
Na nagraniu widać, jak auto Szeremeta podjeżdża do skrzyżowania i po chwili wybucha. Uwagę eksperta od terroryzmu, z którym rozmawiała telewizja Biełsat, przykuwa jednak mężczyzna z laską, znajdujący się blisko miejsca zdarzenia.
- Mężczyzna w czapce i z laską zachowuje się nienaturalnie. Ten mężczyzna idzie z kierunku, z którego jedzie samochód Szeremeta. Dochodzi do skrzyżowania i się zatrzymuje! Po co? - opisuje w rozmowie z telewizją Biełsat Andrzej Mroczek z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas i City Security. - W chwili wybuchu stoi tyłem, nawet nie drgnął podczas eksplozji. Po wybuchu proszę spojrzeć na jego lewą rękę: jakby nią coś poprawiał, żeby nie wypadło z kieszeni - zauważa Andrzej Mroczek. Zdaniem eksperta, to ten mężczyzna mógł zdetonować ładunek wybuchowy umieszczony wcześniej w samochodzie.
- Dopiero po chwili się odwraca i kiedy widzi, że do samochodu biegną ludzie, też zaczyna biec. I laska już nie jest mu potrzebna. Biegnie jak młody chłopak. Dziwne zachowanie. Powstaje pytanie: czy ten mężczyzna zaczekał na policję i złożył zeznania? Bo jeśli oddalił się od samochodu, to istnieje prawdopodobieństwo, że podbiegł do niego tylko po to, aby sprawdzić, czy zabójstwo się udało i czy Szeremet zginął - podsumowuje Mroczek.