Strzały podczas aresztowania żołnierzy na lotnisku w Stambule. Erdogan: Nie przerywajcie protestów!

• Tureckie media informują, że na lotnisku w Stambule padły strzały• Do starcia z puczystami doszło w bazie wojskowej w mieście Konya• Erdogan wzywa zwolenników, by do piątku demonstrowali na ulicach

W pobliżu portu lotniczego Sabiha Gokcen, drugiego lotniska Stambułu, siły bezpieczeństwa oddały strzały ostrzegawcze podczas aresztowania puczystów. Żołnierze nie odpowiedzieli użyciem broni i poddali się. Na zdjęciach, zamieszczonych przez tureckich dziennikarzy na Twitterze, widać aresztowanych na lotnisku puczystów. 

Do starć między policją a zbuntowanymi żołnierzami doszło w bazie lotniczej w mieście Konya w środkowo-południowej Turcji. Według agencji Anatolia zatrzymano tam siedmiu wojskowych, a operacja policyjna jest już zakończona.

Prezydent Erdogan wzywa swoich zwolenników, by do piątku demonstrowali na ulicach. Erdogan opowiedział się też za niezwłocznym ponownym stosowaniem kary śmierci, do czego "wzywa lud".

Dowiedz się więcej:

Co wydarzyło się w Turcji?

W piątek wieczorem tureckie wojsko dokonało próby zamachu stanu i na kilka godzin przejęło władzę w kraju. Na ulicach pojawiły się czołgi, zamknięto wszystkie lotniska, a wojskowi przejęli państwową TV. Armia twierdziła, że działa w obronie demokracji i świeckości państwa i zapowiedziała wprowadzenie nowej konstytucji. Zamach został udaremniony przez stronę rządową wspieraną przez obywateli, którzy wyszli na ulice i zaczęli zatrzymywać wojskowych. Sytuacja była bardzo dynamiczna, słychać było strzały i eksplozje. W sumie w wyniku próby zamachu ginęło 290 osób, z czego ponad 100 to puczyści, a pozostali to policja i cywile. 1440 zostało rannych. Aresztowanych zostało kilka tysięcy osób.