W tym miejscu aligator porwał dwulatka. Przerażona matka publikuje zdjęcie

1. Jennifer Venditti pokazała zdjęcie syna, który bawi się nad jeziorem w USA2. Chłopiec stoi w miejscu, gdzie aligator zaatakował dwuletnie dziecko3. "Nie myślałam o aligatorach, gdy mój syn był w wodzie" - napisała

O ataku aligatora na dwuletnie dziecko pisaliśmy wczoraj. Zwierzę rzuciło się na 2-latka i odciągnęło go w nieznanym kierunku - do dramatycznych wydarzeń doszło na terenie parku rozrywki Disney World na Florydzie, maluch brodził w wodzie jeziora Seven Seas Lagoon, na plaży wypoczywała jego rodzina z Nebraski.

Poszukiwania trwały 15 godzin - po tym czasie ratownicy ogłosili, że odnaleźli ciało poszukiwanego dziecka.

Rodzina pod ostrzałem 

Komentujący te wydarzenia internauci zaatakowali rodzinę chłopca. Pisali, że to bliscy dwulatka są winni jego śmierci. Przypominali słowa świadków ataku, którzy mówili: - To jest Floryda. Aligator nie jest czymś niespotykanym - przekonywali też, że w pobliżu były znaki zakazujące kąpieli w jeziorze.

W obronie rodziny stanęła Jennifer Venditti. Na Facebooku wstawiła zdjęcie swojego syna, który bawił się w miejscu ataku aligatora pół godziny wcześniej. Napisała: "Widziałam posty krytykujące rodziców chłopca. Zapewniam was, że nie myślałam o aligatorach, gdy Channing był w wodzie. To mała plaża, otoczona basenami, zjeżdżalniami, restauracjami. Nie mogę sobie wyobrazić, że aligator był w tak zatłoczonym miejscu".

Więcej o: