Po alarmie bombowym ewakuowano siedzibę niemieckiej SPD. Politycy ostro krytykowali neonazistów

Po informacji o podłożeniu ładunku wybuchowego w Berlinie ewakuowano centralę partii SPD. Po dwóch godzinach alarm odwołano. Politycy tego ugrupowania w ostatnich dniach ostro krytykowali neonazistów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasOkoło godziny 15 do centrali partii SPD w Berlinie wpłynęło ostrzeżenie o podłożeniu bomby. - Traktujemy to poważnie - powiedziała sekretarz generalna niemieckich socjaldemokratów Yasmin Fahimi, uzasadniając natychmiastową ewakuację budynku.

Po blisko dwóch godzinach policja odwołała alarm. Budynek został skontrolowany i jak poinformowano, nie znaleziono na jego terenie żadnych podejrzanych obiektów.

SPD ma na pieńku z neonazistami

W centrali SPD uważa się, że groźba miała związek z ostatnimi zamieszkami w Saksonii. Odkąd lider socjaldemokratów i wicekanclerz Sigmar Gabriel odwiedził wczoraj ośrodek dla uchodźców w saksońskim Heidenau, centralę SPD "zalewa fala gróźb i nagonka wymierzona przeciwko cudzoziemcom" - poinformowała sekretarz generalna partii.

W schronisku dla uchodźców w Heidenau doszło w czasie ostatniego weekendu do agresywnych i rasistowskich demonstracji neonazistów przeciwko uchodźcom oraz policji chroniącej uchodźców. Podczas wizyty na miejscu lider partii SPD ostro potępił wybryki skrajnych prawicowców i nazwał ich "hołotą". Od tej pory pod adresem SPD trafia coraz więcej telefonów oraz korespondencji pełnej nienawiści i ksenofobicznych wyzwisk.

Sekretarz generalna SPD Yasmin Fahimi nazwała groźbę zamachu bombowego "aktem czysto politycznym". Równocześnie podkreśliła, że SPD "nie ustąpi w swojej postawie ani o centymetr".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: