Koniec świata. Tym razem się udało. Następny w sobotę?

Miała zatrząść się ziemia i po kolei pochłonąć wszystkie kontynenty. Taki koniec świata przewidział amerykański pastor Harold Camping. Datę wyznaczył na minioną sobotę, więc tym razem nam się udało. Ale czy możemy już spać spokojnie?

Z naukowego punktu widzenia możemy. - Ziemia istnieje 4,5 miliarda lat i wszystko wskazuje na to, że jeszcze przez wiele miliardów będzie istniała - uspokaja geolog profesor Tadeusz Słomka z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. - Nigdy w historii nie było kumulacji trzęsień ziemi na całym globie. Choć oczywiście jeśli w jednym miejscu jest trzęsienie wywołuje to efekt w innych częściach świata ,ale na pewno nie taki apokaliptyczny - tłumaczy.

Geolodzy odnotowują ponad 100 tysięcy słabych i silnych trzęsień rocznie. Ale oprócz trzęsień są też inne katastrofy. - Weźmy na przykład wybuchy superwulkanów - mówi profesor Słomka - Gdyby dzisiaj okazało się, że wybuchł zbiornik magmy pod Yellowstone to na pewno wywołałoby to poważne skutki: oziębienie klimatu, zapylenie atmosfery, a więc trudności z transportem i rolnictwem - twierdzi. A nawet takie katastrofy są trudne do przewidzenia.

Nie będzie dobrze...

A co z przepowiedniami? - Ludzie bardziej się boją burzy z piorunami - twierdzi Małgorzata Szablak, wróżka z 15-letnim doświadczeniem - Są zapracowani i zabiegani. Podchodzą do tego z rezerwą. Są przekonani, że ktoś nad nami czuwa, że jest bóg i on nie dopuści do końca świata - mówi w rozmowie z TOK FM.

Są jednak znaki, które przypominają, że na ziemi nie dzieje się dobrze. - Układ planet niestety jest niekorzystny, ustawiają się ruchem wstecznym do ziemi na sześć lat do przodu, co oznacza, że kuli ziemskiej nie ominą różne anomalie pogodowe, katastrofy, wypadki i trzęsienia - twierdzi wróżka Małgorzata.

Jednak jej zdaniem koniec świata nastąpi dopiero wtedy, kiedy ludzie sami go zniszczą. Chociaż część przepowiedni też się sprawdza. - Weźmy chociaż księgę Sybilli, gdzie było napisane, że góry i pagórki będą się przewracać, co się już stało - dodaje wróżka.

Może w następną sobotę?

Według naukowców przepowiednie to kwestia wiary, religii. - Zawsze funkcjonowali prorocy i jasnowidze - tłumaczy profesor Słomka. - Poza tym czasami wystarczy też mieć odrobinę zdrowego rozsądku, żeby coś przewidzieć, a czasami, jeśli przepowiemy sto różnych rzeczy, tylko trzy się sprawdzą, a my je nagłośnimy, stajemy się wiarygodni - twierdzi.

Według fanów Campinga, kolejna zagłada nastąpi w sobotę 28 maja w wyniku eksplozji na słońcu. Jeśli przepowiednia znowu się nie sprawdzi, kolejny termin to grudzień tego roku wyznaczony przez Azteków. Jeśli nie, poczekamy kolejny rok - tak przewidzieli Majowie. Na szczęście do soboty na pewno możemy spać spokojnie.

Nie tylko w sobotę nie wyszło. 6 najlepszych nieudanych końców świata.