Prokuratura zbada czy antyterroryści poturbowali 87-latka

Prokuratorzy zbadają czy warszawscy antyterroryści przekroczyli swoje uprawnienia podczas przeszukania domu 87-letniego emeryta spod Otwocka - ustalił serwis policyjni.pl i TOK FM. Dziennikarze ?Życia Warszawy? napisali, że policjanci wchodząc do mieszkania mężczyzny pomylili adresy i byli brutalni. Mundurowi zaprzeczają.

Antyterroryści zawitali do mieszkania emeryta w niedziele około 5 rano. - Kiedy je otworzył, dwóch zamaskowanych i uzbrojonych policjantów chwyciło go za barki i z całej siły rzuciło na beton przed wejściem. Próbowali skuć go kajdankami, ale ręce pana Henryka były zbyt opuchnięte. Mężczyzna uderzył głową o beton, zalał się krwią, stracił przytomność. Interwencja mundurowych dla 87-latka zakonćzyła się założeniem siedmiu szwów na twarzy - czytamy w dzisiejszym "Życiu Warszawy". Dziennikarze oprócz brutalności zarzucają policjantom, że ci pomylili adresy.

"Czynność przeszukania była zasadna"

Jak ustaliliśmy prokuratorzy odnieśli się już do samego wejścia policjantów na teren posesji. Stwierdzili, że funkcjonariusze mieli do tego podstawy. - Przeszukanie zostało przeprowadzone na podstawie legitymacji policyjnej, natomiast prokurator po zapoznaniu się z aktami uznał, że przeszukanie jako takie było zasadne - powiedziała nam Monika Lewandowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jednocześnie dowiedzieliśmy się, że do prokuratury trafiło zawiadomienie o podejrzeniu przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Śledczy w odrębnym postępowaniu zbadają więc czy podczas interwencji policjanci faktycznie działali niezgodnie z prawem.

"Działania na tej posesji nie były przypadkowe"

- Potwierdzamy, że byliśmy na tej posesji. Realizowaliśmy działania pod kątem odkrycia ogromnej fabryki BMK (substancja wykorzystywana do produkcji amfetaminy - red.). Natomiast chciałbym jednoznacznie podkreślić, że działania akurat na tej posesji nie były przypadkowe - tłumaczy Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji i dodaje, że szef tej jednostki zarządził kontrolę, która ma rozwiać wszelkie wątpliwości, co do brutalności funkcjonariuszy. - Będą przesłuchiwani policjanci, którzy uczestniczyli w tym postępowaniu. Dysponujemy również nagraniem kamery, która pokazuje interwencje policjantów. - mówi Karczyński. Komenda Stołeczna twierdzi jednak, że ze wstępnych ustaleń wynika, że opis działań policjantów zawarty w artykule jest niezgodny z prawdą.

Najlepsze policyjne pościgi [WIDEO] >>

Więcej o: