Warszawski wymiar sprawiedliwości idzie na wojnę z ministrem

Warszawscy prokuratorzy, sędziowie, adwokaci i policjanci oficjalnie wystąpili przeciwko sądom stadionowym, których wprowadzenia chce resort sprawiedliwości. Jest to chyba pierwszy przypadek, kiedy przedstawiciele wyżej wymienionych profesji przez nikogo nie pytani otwarcie krytykują pomysły ministerstwa.

Kilka dni temu informowaliśmy , że pomysł ministerstwa został skrytykowany przez środowisko sędziowskie. Dziś okazuje się, że praktycznie cały warszawski wymiar sprawiedliwości jest przeciwny pomysłom forsowanym przez ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego. Komunikat wystosowany przez zespół prezesów Sądów Okręgowych, Prokuratur, Adwokatury i szefa Komendy Stołecznej Policji jest druzgocący. Jasno z niego wynika, że pomysł wprowadzenia "rozpraw odmiejscowionych", czyli tzw. sądów stadionowych nie spotkał się z aprobatą środowiska.

"Nie do końca zgadzamy się z zaproponowanymi zmianami"

- Nasz zespół doszedł do wniosku, że proponowane zmiany budzą pewne obawy, iż nie zostaną zachowane wszystkie zasady, które obowiązują w Kodeksie Postępowania Karnego. Mam na myśli zasadę bezpośredniości. Pozostawienie sędziego poza salą, w której znajduje się oskarżony powoduje, iż brak jest tego bezpośredniego kontaktu i sędzia nie ma pełnej kontroli nad tym, co się dzieje na sali rozpraw - mówi Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga. Zespół zwrócił uwagę, że, prowadzenie rozprawy drogą wideokonferencji, ograniczy oskarżonemu prawo do obrony, ponieważ proponowane przepisy nie przewidują możliwości przedstawienia dokumentów lub dowodów rzeczowych. Dodatkowo członkowie zespołu podkreślili, że podczas "rozprawy odmiejscowionej" sędzia przewodniczący straci możliwość pełnego czuwania nad prawidłowością przebiegu rozprawy i zapewnienia powagi sądu, ponieważ skład orzekający będzie przebywał w innym miejscu niż oskarżony.

Oprócz tego zespół obala argument, który najczęściej pojawiał się podczas omawiania słuszności wprowadzenia sądów stadionowych, czyli oszczędność czasu i pieniędzy. Zgodnie z założeniami ministerstwa służby porządkowe - w tym przypadku policja - miały zaoszczędzić na dowozach podejrzanych do izb zatrzymań i sądów. Jednak zdaniem prawników to, że sądzony kibic nie będzie opuszczał stadionu nic nie zmienia. Ponieważ policjanci i tak będą musieli dowozić do sądu materiał dowodowy wraz z wnioskiem o rozpoznanie sprawy. - Naszym zdaniem te sądy nie spełnią swojej roli i są jeszcze jednym pomysłem, który być może marketingowo wygląda bardzo ciekawie, natomiast nie przystaje do realiów wymiaru sprawiedliwości - ocenia rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Jakub Jacyna.

"Te rozwiązania są zgodne z konstytucją"

Resort sprawiedliwości odpiera jednak zarzuty zespołu. Zdaniem przedstawiciela resortu w przypadku przewożenia dokumentów oraz podejrzanych i tak uda się zaoszczędzić na paliwie oraz ludziach - Jeżeli będzie kilku podejrzanych, to materiał dowodowy do tych kilku spraw zostanie zawieziony jednym samochodem. Natomiast tych kilku czy kilkunastu sprawców już nie trzeba będzie transportować kosztownym konwojem policyjnym - tłumaczy Tomasz Szafrański z Ministerstwa Sprawiedliwość. Jego zdaniem nie można też mówić o złamaniu zasady bezpośredniości - Zasada bezpośredniości nie może być traktowana jako prawo do bezpośredniego kontaktu z sędzią w znaczeniu, że jestem tak, blisko, że mogę sędziego dotknąć. Nie na tym polega bezpośredniość, a na przeprowadzeniu dowodu przez organ procesowy, czyli np. przesłuchanie podejrzanego przez sąd - dodaje i na poparcie swoich słów pokazuje nam opinie Sądu Najwyższego, który chwali pomysł prowadzenia rozpraw sądowych za pomocą łączy teleinformatycznych.

Według przedstawiciela ministerstwa wszystkie zarzuty podniesione przez zespół są nie poparte konkretami i wynikają z niechęci do nowości - Dajemy narzędzie, które pozwala wykorzystać najnowsze możliwości techniczne stosowane w wymiarze sprawiedliwości. Czemu z tego nie korzystać? Być może jest to element konserwatyzmu, szlachetnej cechy, która cechuje środowiska prawnicze. Powoduje to, że rzeczy, które są w pewien sposób awangardowe spotykają się ze sceptyczną postawą - mówi Szafrański i dodaje, że nie będzie przymusu sądzenia w trybie stadionowym. - Jak sędzia uzna, że chce doprowadzić oskarżonego do sądu będzie mógł to zrobić - kwituje.

Jatka w "Gamie". Pięciu gangsterów rozstrzelanych >>

Więcej o: