Jak zdecydowano o masakrze na Tiananmen

Jak przywódcy Chin komunistycznych zadecydowali w 1989 roku o wysłaniu wojska przeciw studentom na placu Tiananmen? Jaki wpływ na te decyzje miał ówczesny przywódca Deng Xiaoping i premier Li Peng? Jak zaczynała się wtedy wielka kariera dzisiejszego prezydenta Jiang Zemina?

Jak zdecydowano o masakrze na Tiananmen

Jak przywódcy Chin komunistycznych zadecydowali w 1989 roku o wysłaniu wojska przeciw studentom na placu Tiananmen? Jaki wpływ na te decyzje miał ówczesny przywódca Deng Xiaoping i premier Li Peng? Jak zaczynała się wtedy wielka kariera dzisiejszego prezydenta Jiang Zemina?

O tym wszystkim mówią rewelacje zbiega z Chin, publikowane właśnie w USA. Jego nazwisko Zhang Liang to pseudonim, nie wiadomo, kiedy uciekł on z Chin. Człowiek, który, ryzykując życie, skopiował i wywiózł z Chin na dyskietkach do Stanów Zjednoczonych 15 tys. stron tajnych dokumentów, wystąpił w telewizji CBS, ale nie pokazał swej twarzy. Na jego prośbę głos zmieniono mu nie do poznania. Powiedział, że ludziom na Zachodzie nie mieści się w głowie, co mogłoby go spotkać w razie ujęcia.

Tajne dokumenty budziły u amerykańskich badaczy, którym je przedstawiono, podniecenie pomieszane z nieufnością. Czy tak sensacyjne źródła są autentyczne?

Ich sprawdzenie, a następnie wybór i przetłumaczenie zajęło trzem wybitnym specjalistom ds. spraw chińskich kilka miesięcy. Dzisiaj 496-stronicowy wybór z dokumentów ukazuje się drukiem. Jak pisze autor przedmowy Andrew J. Nathan, z czasem eksperci byli coraz bardziej przekonani o autentyczności tajnych źródeł. Przekonany o prawdziwości dokumentów jest też 67-letni Bao Tong, prawa ręka ówczesnego I sekretarza partii Zhao Ziyanga, uwięziony po Tiananmen, który mieszka w Chinach, śledzony przez policję. Jego patron pozostaje od 1989 r. w areszcie domowym.

O tym, co skłoniło Zhanga do podjęcia ogromnego ryzyka, pisze on sam w opublikowanym obok wyjaśnieniu. Można zakładać, że Zhang nie wydostał i nie wywiózł kilkunastu tysięcy tajnych stron z kraju sam. Niektórzy zachodni komentatorzy uważają, że pojawienie się Zhanga na Zachodzie z dokumentami, które mają skompromitować obecne kierownictwo, to początek ofensywy partyjnych reformatorów przed XVI zjazdem partii w 2002 r.

Z wywiezionej dokumentacji najcenniejsze są stenogramy narad w kilkuosobowym kręgu stałego komitetu Biura Politycznego z kwietnia, maja i czerwca 1989 r. Ujawniają sposób rozumowania i podejmowania decyzji przez ówczesnych przywódców Chin.

4 czerwca 1989 r. na placu Tiananmen i w pobliżu zginęło ponad tysiąc osób, choć oficjalnie ofiar było tylko dwieście. Dokumenty potwierdzają, że decyzję o użyciu podjął wówczas 85-letni Deng Xiaoping, przekonany, że ma do czynienia z kontrrewolucją wspieraną z zagranicy i jeśli nie rozprawi się z opozycją, sam może paść jej ofiarą.

Dokumenty z tych narad pokazują też, jak od początku demonstracji na Tiananmen w kwietniu 1989 r. w wąskim kręgu przywódców partyjnych toczyła się gra o władzę. Reformatorski I sekretarz Zhao Ziyang chciał ze studentami rozmawiać, dla twardogłowego premiera Li Penga nie ulegało kwestii, że byli kontrrewolucjonistami.

13 maja na Tiananmen studenci ogłosili strajk głodowy w proteście przeciwko obraźliwemu artykułowi w organie partii "Renmin Ribao". Kilka dni wcześniej sekretarz generalny Zhao Ziyang na spotkaniu z zachodnimi biznesmenami wyraził zrozumienie dla ich postulatów.

Z narady 13 maja:

Zhao Ziyang: ...Jednym z głównych postulatów [studenckich] jest odwołanie tez komentarza redakcyjnego z "Renmin Ribao" z 26 kwietnia [który pokojową manifestację studencką określa jako rozruchy]. Powinniśmy starać się rozproszyć poczucie, że między nami a studentami ma miejsce jakaś konfrontacja...

Li Peng - To nie tak, towarzyszu Ziyang. Oficjalny komentarz z 26 kwietnia nie był wymierzony przeciw studentom, a jedynie przeciw niewielkiej mniejszości, która posługuje się ruchem studenckim, by wykorzystać emocje młodych ludzi, a też niektóre z naszych błędów i problemów, by wszcząć walkę polityczną z partią komunistyczną i systemem socjalistycznym i przenieść tę walkę z Pekinu na cały kraj.

W kilka dni potem Li Peng przystępuje do frontalnego ataku na swego rywala:

17 maja

Li Peng: Sądzę, że to towarzysz Ziyang ponosi główną odpowiedzialność za eskalację, do jakiej doszło w ruchu studenckim. Po pierwsze, w samym środku poważnych niepokojów czuję się uprawniony, by oświadczać, że "Chinom oszczędzona zostanie poważniejsza destabilizacja".

istycznej i systemu socjalistycznego nadal upiera się, że protestujący "nie są przeciwnikami naszego systemu, ale tylko dopominają się, byśmy wyeliminowali nasze błędy..."

Li Penga poparł Deng Xiaoping. Decyzja o rozprawie siłowej, formalnie podjęta 2 czerwca, dojrzewała już w maju:

Deng Xiaoping: Oczywiście chcemy zbudować demokrację socjalistyczną, ale nie możemy tego zrobić w pośpiechu. Jeśli miliard naszych ludzi pójdzie do urn w wielopartyjnych wyborach, będziemy mieli taki sam chaos jak w czasie "wojny domowej wszystkich ze wszystkimi" podczas "rewolucji kulturalnej"... Musimy najpierw skończyć z destabilizacją w Pekinie, inaczej nie przywrócimy ładu w innych regionach i miastach.Jeśli sprawy będą iść dalej w tę stronę, możemy nawet skończyć w areszcie domowym.

Przemyślałem to starannie i nieśpiesznie i doszedłem do wniosku, że musimy sprowadzić Ludową Armię Wyzwoleńczą i wprowadzić stan wojenny w Pekinie...

Opublikowane materiały kompromitują też obecnego prezydenta Jianga Zemina, ujawniając, że został powołany w miejsce reformisty Zhao Ziyanga (zresztą w trybie sprzecznym z przepisami chińskiej konstytucji), ponieważ partyjni geronci uważali go za swą marionetkę.

21 maja

Narada w obecności specjalnie zaproszonych starszych członków Biura Politycznego doprowadziła do usunięcia Zhao Ziyanga z Biura Politycznego i zastąpienia Jiang Zeminem, wówczas mało znanym działaczem partyjnym z Szanghaju, dziś prezydentem Chin:

Deng Xiaping: ...Zhao Ziyang pchał do tych niepokojów. Nie ma powodu, by nadal pełnił swe funkcje w Stałym Komitecie...

Chen Yun: ...Towarzysz Xiannian wskazał mi towarzysza Jiang Zemina z Szanghaju jako stosownego kandydata. Za każdym razem, gdy jestem w Szanghaju, zawsze przychodzi się ze mną witać. Jest on wybitnie skromny i ma szeroką wiedzę oraz silne poczucie dyscypliny partyjnej...

Ostateczna decyzja o użyciu siły podjęta została na naradzie 2 czerwca . Z zapisów wynika, że Deng nie mógł zebrać koniecznej większości głosów w pięcioosobowym stałym komitecie Biura Politycznego, by rozprawić się ze studentami. Decyzję zgodną z życzeniami patriarchy przegłosowało siedmiu emerytowanych członków Biura Politycznego, specjalnie zaproszonych na naradę. Obawy przywódców podsycał premier, rywal reformisty Zhao Ziyanga Li Peng.

Li Peng: ...Raporty Pekińskiego Komitetu Partyjnego i ministerstwa bezpieczeństwa zawierają obfite dowody na to, że po wprowadzeniu stanu wojennego 20 maja organizatorzy rozruchów planują zająć plac Tiananmen jako centrum dowodzenia dla dokonania ostatecznej rozprawy z partią i rządem... Od początku niepokojów pracownicy ambasady amerykańskiej zaczęli zbierać informacje wywiadowcze. Agencje wywiadowcze Kuomintangu z Tajwanu oraz inne wrogie siły spoza Chin wysyłają do nas agentów przebranych za turystów, gości czy biznesmenów... Coraz bardziej oczywiste staje się, że za obecnym zamieszaniem kryje się sojusz sił reakcji, krajowej i zagranicznej.

Wang Zhen (twardogłowy członek Biura Politycznego starszego pokolenia): Przeklęte bydlaki! Pozwalają sobie deptać święty grunt Tiananmen, wydaje im się, że są nie wiedzieć kim. Naprawdę sami się prosili! Towarzyszu Deng Xiaping, powinniśmy wysłać natychmiast wojska i rozprawić się z kontrrewolucjonistami! Zresztą na co mamy Ludową Armię Wyzwoleńczą?... Musimy wysłać wojsko, bo prosty lud powstanie przeciwko nam! Ktokolwiek próbuje obalić partię komunistyczną zasługuje na śmierć i to bez pogrzebu.

Wybór na podstawie strony internetowej "Foreign Affairs", numer styczeń-luty 2001

Reuters, AFP, Maria Kruczkowska