Stary Świat, Nowy Świat

Co decyduje o kolorze i smaku wina? Wiadomo. Szczep, z którego powstaje. Ale zdziwiłby się ten, kto myślałby, ze to samo decydowało o wyborze szczepów wśród winiarzy Starego i Nowego Świata.

Ampelografia, czyli nauka o szczepach winorośli, rozwinęła się stosunkowo późno, bo w XVIII wieku. Jej osiągnięcia zbiegają się zatem z rozwojem uprawy winnic poza Europą. Nie miało to jednak zbyt dużego wpływu na Stary Kontynent. Uprawy w Europie kontynuowane były tradycyjnie - winnice, które istniały od czasów antycznych stanowiły podstawę ekonomiczna życia rodzin przez pokolenia. To co nasadzili przodkowie, w tym następcy trwali. Niewielu bowiem mogło sobie pozwolić na wycięcie starych krzaków i posadzenie nowych. Nawet epidemia filoksery tej sytuacji nie przerwała - uzupełniano straty wyhodowanymi samodzielnie sadzonkami, co najwyżej selekcjonując je i porządkując winnice w kierunku bardziej jednorodnego charakteru. Tam, gdzie filoksera nie dotarła, jak do Portugalii na przykład, do dziś spotyka się winnice, których jedna parcela obsadzona jest kilkunastoma szczepami. Można więc rzec, że winnice w Europie są dziełem generacji rolników, których codzienne doświadczenia wyłoniły najlepsze do uprawy w danym regionie odmiany.

Inna była sytuacja w Nowym Świecie.

 

Tam do dyspozycji potencjalnego winiarza stało niezaorane pole, wielokrotnie większe od europejskich gospodarstw. Winiarz musiał wobec tego podejmować mniej lub bardziej racjonalne decyzje o nasadzeniach, korzystając z wiedzy i własnego doświadczenia, zasobności miejscowych szkółek hodowlanych i podpowiedzi fachowców. Mógł świadomie wybierać spośród szczepów, poszukując dla nich najlepszych siedlisk spośród bogatych zasobów. Odbiciem tej różnicy są dzisiaj m.in. oznaczenia na etykietach. W Europie dominuje nazwa producenta lub nazwa regionu (czasem nazwa komercyjna). Większość win stanowią bowiem wina mieszane z różnych odmian, choćby dodatki do głównego szczepu były niewielkie (np. chianti czy rioja). Nawet jeśli wino wytwarzane jest z jednego szczepu, co nie należy do sytuacji wyjątkowych (np. chinon, sancerre, burgundy itd.), próżno na etykietce poszukiwać określenia szczepu. W Nowym Świecie dominują nalepki z nazwami odmian. Choć jest to wyrazem świadomych decyzji winiarzy, przekonanych o słuszności wyboru najlepszej lokacji dla danego szczepu, ma to także niebagatelne znaczenie komercyjne - pozwala bowiem na lepszą orientację konsumenta. Źródło tej przewagi marketingowej jest dostrzegane w Europie i stąd, zwłaszcza w nowych apelacjach, coraz częściej etykiety zawierają także nazwę szczepu.