Z dróg może zniknąć nawet 900 atrap fotoradarów

Na polskich drogach szykują się spore zmiany. Oprócz większych limitów prędkości na autostradach i drogach ekspresowych ustawodawca postanowił zlikwidować atrapy fotoradarów oraz przyznać dodatkowe uprawnienia inspektorom transportu drogowego.

Nowelizacja prawa o ruchu drogowym przewiduje likwidację pustych skrzynek na fotoradary, które do tej pory pełniły rolę straszaka. Natomiast urządzenia, które będą mierzyć prędkość mają być wyraźnie oznakowane tak żeby pełni rolę głównie prewencyjną.

"Nie będzie pustych masztów"

Likwidacja atrap rozpocznie się 31 grudnia i potrwa do 1 lipca przyszłego roku. Ile skrzynek zostanie usuniętych? Na razie nie wiadomo. - W tej chwili jesteśmy na etapie analizy i weryfikacji lokalizacji urządzeń, dlatego na razie ciężko jest określić, jaka to będzie liczba - mówi Aleksandra Kobylska z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, który w ramach Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym przejmie wszystkie urządzenia obsługiwane do tej pory przez policję.

- Obecnie na terenie naszego kraju znajduję się ponad 1200 masztów. Natomiast urządzeń, które są stosowane naprzemiennie w tych masztach jest ponad 300 - mówi Marcin Książkiewicz z Komendy Głównej Policji.

Inspekcja Transportu Drogowego zajmie się fotoradarami

Oznacza to, że gdyby atrapy musiały zniknąć dziś, GITD musiałby usunąć około 900 skrzynek. Do lipca jednak te liczby mogą ulec zmianie. - Może się okazać, że dostaniemy pieniądze i zakupimy dodatkowe urządzenia - tłumaczy Kobylska.

Krokodyle zatrzymają osobówkę

Nowe prawo nadaje większe uprawnienia inspektorom transportu drogowego, zwanym przez kierowców krokodylkami. Dotychczas funkcjonariusze w zielonych uniformach mogli kontrolować jedynie samochody ciężarowe. Od 31 Grudnia to się zmieni. - Oprócz kontroli przewozu drogowego również będziemy zajmować się kontrolą samochodów osobowych - informuje Aleksandra Kobylska.

Inspektorzy będą mogli zatrzymać kierowcę samochodu osobowego w przypadku naruszenia przez niego zasad ruchu drogowego, naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym lub, kiedy będą podejrzewać, że kierowca prowadzi pojazd pod wpływem alkoholu. - Do tej pory inspektorzy nie byli uprawnieni do tego żeby ukarać kierowcę, który np. przejechał na czerwonym świetle. Zatrzymać mogli, ale wtedy musieli wzywać policję. Od teraz będą posiadali takie same uprawnienia jak policja. To znacz będą mogli wylegitymować kierującego, sprawdzić dokumenty, stan techniczny oraz trzeźwość i ewentualnie ukarać mandatem - tłumaczy Kobylska. Inspektorzy jednocześnie podkreślają, że nie będą polować na kierowców "osobówek" i nadal ich głównym przedmiotem zainteresowania będą pojazdy ciężarowe.

500 zł za nieudzielenie informacji o kierującym

Nowe przepisy wprowadzają również wyższe limity prędkości na autostradach ze 130 km/h do 140 km/h oraz na drogach ekspresowych ze 110 km/h do 120 km/h. Dodatkowo nowelizacja wydłuża okres postępowania mandatowego z 60 do 180 dni. Dzięki temu mniej spraw będzie się przedawniać.

Oprócz tego ustawodawca doprecyzował obowiązek udzielenia informacji o tym, kto kierował pojazdem. Dotychczas trudno było ustalić tożsamość kierowcy w przypadku niewyraźnego zdjęcia. - Od 31 grudnia za nieudzielenie informacji właściciel pojazdu dostanie mandat wysokości 500 złotych - uprzedza Książkiewicz.

W serwisie policyjni.pl także: Tak wygląda gwałciciel 10-latki

Szalejący TIR, wyprzedzanie na jednym kole - policyjne filmy roku

Więcej o: