Ciechanów. Jelenie wtargnęły do jednostki wojskowej

Trzy jelenie prawdopodobnie zaszczute przez wałęsające się psy w sobotnie, późne popołudnie przeskoczyły ogrodzenie koszar 1. Ciechanowskiego Pułku Artylerii.

Ciechanów. Jelenie wtargnęły do jednostki wojskowej

Trzy jelenie prawdopodobnie zaszczute przez wałęsające się psy w sobotnie, późne popołudnie przeskoczyły ogrodzenie koszar 1. Ciechanowskiego Pułku Artylerii.

Zwierzęta (dwa młode byki i ciężarna łania) przez kilka godzin biegały m.in. koło biura przepustek przy głównej bramie. Jeden z byków wizytę w koszarach przypłacił śmiercią. Ważące ok. 200 kg zwierzę padło w melioracyjnym rowie. - Kilka razy uderzało łbem w siatkę - opowiada oficer dyżurny jednostki.

Na zakrwawionym łbie jeleń nie miał poroża. Stracił je pewnie podczas prób forsowania kolejnych przeszkód. Pozostałe zwierzęta zaszyły się za strzelnicą, tuż przy betonowym płocie oddzielającym koszary od ogródków działkowych.

Artylerzyści zaalarmowali nadleśnictwo, leśnicy - weterynarza Andrzeja Gotza. Nie udało się znaleźć szefa szefa schroniska dla zwierząt w podciechanowskim Pawłowie, który obsługuje tzw. strzelbę Palmera służącą do usypiania zwierząt.

- Wykończył go stres - stwierdził weterynarz po oględzinach martwego zwierzęcia. Pozostałe skryły się wśród wysokiej trawy, wikliny, dzikich śliw. Zdradzał je tylko trzask łamanych gałęzi.

Podczas wieczornej narady cywile uznali, że najlepiej byłoby zburzyć fragment muru, by zwierzęta wyszły same na wolność. - Jeśli w krzakach ukrywają się dwa lub trzy, to nawet użycie strzelby ze środkiem usypiającym nie daje gwarancji powodzenia - stwierdzili.

- Panowie, zburzenie muru to rozszczelnienie jednostki - sprowadzał ich na ziemię oficer dyżurny. - Na coś takiego potrzebna byłaby zgoda Warszawy.

W grę nie wchodziło także otwarcie głównej bramy od ul. Wojska Polskiego. - Musiałbym spowodować wstrzymanie ruchu na ulicy - mówił dyżurny. - Inaczej odpowiadałbym, gdyby któryś z jeleni wpadł pod samochód i spowodował wypadek.

- Zostawmy je na noc - uznał Gotz. - Odpoczną i może same znajdą wyjście.

W niedzielę rano do jednostki przyjechał strażnik leśny Paweł Kowalski. Artylerzyści otworzyli boczną bramę przy drodze do wsi Kąty. Wypłoszyli jelenie z chaszczy i po godz. 9 zwierzęta skorzystały z drogi do wolności. - To były dwie sztuki, szły spokojnie - mówił nam oficer dyżurny.

Martwego jelenia zabrali leśnicy. Jest własnością Skarbu Państwa. Prawdopodobnie zostanie poddane utylizacji.

W lasach nadleśnictwa Ciechanów jeleni jest sporo. Miasto od najbliższych lasów dzieli kilkanaście km. - Zwierzyny płowej mamy chyba już zbyt dużo i stąd mogą brać się takie wędrówki w poszukiwaniu żywności - uważa Andrzej Gotz.