Można prowadzić mając niespełna metr wzrostu

Ciężka niepełnosprawność nie zawsze musi być przeszkodą w zdobyciu prawa jazdy. Z roku na rok powstaje coraz więcej ośrodków, które specjalizują się w kursach dla inwalidów.

Dziś prawo jazdy może zdobyć prawie każdy. - Uczą się u nas trzy osoby z porażeniem rdzeniowo-kręgowym, dwie osoby po amputacji kończyn i jedna osoba o wzroście 110 cm - mówi Paweł Goller z Przemysłowego Instytutu Motoryzacjego, który w zeszłym roku otworzył ośrodek szkolenia niepełnosprawnych kierowców. PIMOT jest pierwszą instytucją w kraju, która podjęła się wyszkolenia osoby nie słyszącej. W tym celu zatrudniono tłumacza języka migowego oraz opracowano specjalny system piktogramów, dzięki którym instruktor wydaje polecenia kursantowi.

Samochód pomaga wyeliminować ograniczenia

Żywym dowodem na to, że jak wiele barier da się pokonać, jest jedna z pracowniczek PIMOTu Małgorzata Więcek. Kobieta w związku z chorobą genetyczną ma 98 cm wzrostu i problemy z chodzeniem, a sama codziennie jeździ samochodem po ulicach Warszawy - jak mówi prawo jazdy zmieniło jej życie diametralnie. - Po zdobyciu prawa jady nareszcie stałam się niezależna, samodzielna. Dzięki temu nie czuję się osobą niepełnosprawną, gdyż moje bariery w poruszaniu się zostały wyeliminowane - opowiada.

Samochód, którym jeździ pani Małgorzata został specjalnie przystosowany do jej potrzeb. Fotel kierowcy został podwyższony o kilkadziesiąt centymetrów, pedały przedłużone, a kierownica zastąpiona mniejszą. Jak mówi Paweł Goller przerobienie samochodu to koszt od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

W przystosowaniu pojazdu pomaga Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który w ramach programu "Pegaz" dofinansowuje koszty prawa jazdy oraz oprzyrządowania samochodu. Wystarczy, że niepełnosprawny wyłoży od 15 do 25 proc., a resztę dołoży PEFRON.

W serwisie policyjni.pl także: W upał zostawił psa w aucie