Ile to "nieznaczna ilość narkotyków"? Za drogo by określić

Wciąż nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, ile to jest "nieznaczna" i "znaczna ilość narkotyków". Te nieprecyzyjne zapisy prawa antynarkotykowego od lat są przedmiotem kontrowersji, ale problem jest teraz o tyle istotny, że wyrażenie "nieznaczna ilość" pojawia się również w kluczowym paragrafie nowej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, nad którą właśnie kończy pracę rząd. Autorzy nie zdecydowali się na bardziej precyzyjne sformułowanie m.in. by nie nadwyrężać państwowego budżetu.

Przygotowywany projekt zakłada, że prokuratorzy będą mogli zrezygnować, że ścigania osób, które miały przy sobie właśnie taką "nieznaczną ilość" substancji odurzających. Tymczasem jak wynika z badań, dla różnych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości słowa te znaczą zupełnie coś innego. - Średnio w sądach za nieznaczną ilość jest uznawanych 6 porcji narkotyków, ale dla ponad trzech czwartych prokuratorów to są już tylko 2 porcje. - przytacza wyniki Ewelina Kuźmicz z Instytutu Spraw Publicznych.

W ramach poszczególnych grup też są poważne różnice w interpretacji. Na przykład prawie połowa prokuratorów 20 działek uznałaby już za znaczną ilość, ale dla co dziesiątego z nich granica "znacznej ilości" zaczyna się dopiero powyżej 50 działek.

W rezultacie w podobnych sprawach zapadają zupełnie inne wyroki. - Często zależą one bowiem od indywidualnego nastawienia danego sędziego czy prokuratora i od jakiejś niepisanej praktyki, która funkcjonuje w danym sądzie. - tłumaczy Kuźmicz.

Niektóre kraje jak Austria, Belgia czy Czechy określiły dokładnie, co grozi za posiadanie danej liczby gramów. Jak mówi koordynatorka ministra sprawiedliwości ds. rozwiązywania problemów narkomanii Barbara Wilamowska resort zastanawiał się nad takim doprecyzowaniem przepisów, jednak zrezygnował bo za każdym razem trzeba by badać, ile czystego narkotyku zawiera dana działka. - To są bardzo drogie badania laboratoryjne. Wprowadzenie ich podwoiłoby a nawet potroiłoby koszty postępowania i je wydłużyło - tłumaczy decyzję Wilamowska. Dlatego - jak dodaje - resort zdecydował się pozostawić przepisy w takim kształcie, licząc, że na podstawie praktyki sądów i orzeczeń Sądu Najwyższego w końcu uda się wypracować jeden standard.

Więcej o: