Policja wyjaśnia sprawę pobicia norweskich artystów

Policja wszczęła kontrolę nocnej interwencji warszawskich policjantów, podczas której miało dojść do pobicia norweskich artystów. Wstępne wyniki śledztwa nie wykazały przekroczenia uprawnień przez mundurowych.

O sprawie informowaliśmy kilka dni temu. Zdarzenie miało miejsce w nocy z 2 na 3 marca - to jedyny fakt, który potwierdzają obie strony. Dalsze relacje są sprzeczne.

Zdaniem policji patrol podjął interwencję, gdy zauważył grupkę osób próbujących uszkodzić auta zaparkowane na poboczu. - Policjanci zareagowali po tym jak zauważyli grupkę osób próbujących urwać lusterko. Jedna z nich próbowała położyć nogę na samochodzie - mówi Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji. Po zatrzymaniu okazało się, że artyści są pod wpływem alkoholu i w związku z tym zostali przewiezieni na Izby Wytrzeźwień. Pozostałe trzy osoby - w tym jedna Polka - zostały przetransportowane najpierw na komendę policji, a następnie tam gdzie ich dwóch kolegów.

Wersja artystów jest diametralnie inna. Cała grupa szła spokojnie ul. Mokotowską. Nagle zauważyła, że dwóch idących z tyłu Norwegów policjanci wciągają do radiowozu. Pozostałe osoby stanęły w ich obronie.

- Funkcjonariusze twierdzili, że zniszczyliśmy jakiś samochód. Ale kiedy poszłam z policjantem zobaczyć to auto, okazało się, że nie było na nim żadnego śladu - relacjonuje Urszula Siemion. Młodzi ludzie opowiadają, że policjanci byli bardzo brutalni. Na koniec wszyscy zostali przewiezieni na Izbę Wytrzeźwień pomimo braku badań stwierdzających nietrzeźwość.

"Ci policjanci dobrze się zachowali"

Policja postanowiła wyjaśnić sprawę nocnej interwencji. W tym celu komendant ze Śródmieścia zarządził kontrolę. - Ze wstępnych ustaleń wynika jednoznacznie, że policjanci nie przekroczyli prawa - dodaje Karczyński

W serwisie policyjni.pl także: Śmierdzące orzechy z kokonami owadów [ZDJĘCIA]

Więcej o: