Fryderyk na obrzeża

W wielu polskich miastach ulice jego imienia są małe albo wypchnięte gdzieś na obrzeża zapomnianych dzielnic. Dlaczego Chopin nie zasłużył na główną ulicę miasta?

>> Jak zająć czas królika - czytaj na Cafe Animal

W Warszawie uliczka Chopina, choć mała, położona jest w reprezentacyjnym miejscu, obok Doliny Szwajcarskiej, w sąsiedztwie Łazienek i ogromnego pomnika kompozytora, gdzie latem odbywają się koncerty plenerowe. Zresztą Warszawa akurat na brak Chopina narzekać nie powinna, oprócz pomnika artysty ma lotnisko jego imienia i wielkie nowe muzeum. A jeżeli radni PO przypomną sobie swój pomysł sprzed dwóch lat, może wrócić też dyskusja nad tym, czy plac Defilad przemianować na plac Chopina. W Krakowie uliczka przypisana kompozytorowi też nie jest wielka, ale urokliwa, zabudowana starymi kamienicami.

Minimalistyczny jest Białystok, tam ulica Chopina liczy tylko ok. 150 m długości. Stoją przy niej trzy drewniane domy, z czego jeden po pożarze. Jest tam też mały sklep spożywczy, płot rezydencji znanego ginekologa i parking. Rok Chopinowski ma w białostocką ulicę tchnąć nowego ducha, ale z umiarem. - Miasto rozważa propozycję jednego z radnych, który chce, aby na ulicy Chopina odbył się koncert plenerowy - mówi Beata Kołakowska z Biura Prasowego urzędu miasta.

Kielecka ulica Chopina jest na osiedlu Kieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Progi zwalniające czekają na wszystkich, którzy spieszą się do urzędu miasta, położonego na końcu ulicy.

Przedwiosenna aura nie pozwala w pełni docenić uroków maleńkich uliczek. W rozjeżdżonym błocie wszystkie wyglądają podobnie ponuro.

Obojętny politycznie Chopin nie nadawał się na patrona głównych ulic

dr Ewa Klekot, antropolog z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW:

- Główne ulice miast, jeżeli nie ma tam nazw zwyczajowych, nazywa się imionami aktualnych bohaterów narodowych. A Chopin nigdy nim nie będzie. Chociaż zawłaszczyć go politycznie można, a szczególnie jego polskość. Mogą go brać i komuniści, i konserwatyści. Dlatego nie nadaje się na patrona głównej ulicy. A jeżeli kogoś to nie satysfakcjonuje, może się pocieszyć lotniskiem Chopina i tym, że mamy wódkę "Chopin", to zapewne dlatego, że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych Polaków.

Chopin w PRL nie był na cenzurowanym

dr Antoni Dudek, historyk:

- Nie można powiedzieć, że Chopin był marginalizowany przez władze socjalistyczne. Próbowano z niego zrobić nawet patrona socrealizmu, eksponując głównie motywy ludowe jego twórczości. Problematyczna dla ówczesnych władz była na pewno pisownia jego nazwiska, pamiętam, że w latach 70. konsekwentnie uczono mnie w szkole pisać Szopen, nie Chopin.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<

 

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

 

Adopcje zwierząt