Ofiary i rozmowy

Dwóch Palestyńczyków zginęło w środę w Gazie, podczas gdy w Waszyngtonie izraelscy i palestyńscy negocjatorzy podjęli rozmowy po raz pierwszy od wybuchu krwawych starć 12 tygodni temu

Ofiary i rozmowy

Dwóch Palestyńczyków zginęło w środę w Gazie, podczas gdy w Waszyngtonie izraelscy i palestyńscy negocjatorzy podjęli rozmowy po raz pierwszy od wybuchu krwawych starć 12 tygodni temu

14-letni Hani al-Sufi zginął podczas ciężkiej strzelaniny między armią i palestyńskimi bojówkami w Refah przy granicy między Gazą i Egiptem. Świadkowie twierdzą, że izraelskie czołgi otworzyły ogień do mieszkańców obozu dla uchodźców w pobliżu Refah. Ok. 30 osób zostało rannych, w tym siedmiomiesięczne dziecko. Armia mówi, że odpowiadała na ogień palestyńskich bojówkarzy, a w tłum gapiów trafiły zbłąkane kule.

Palestyńczycy twierdzą też, że palestyński strażak zginął, gdy żołnierze otworzyli ogień do autobusu z członkami obrony cywilnej przejeżdżającego obok żydowskiego osiedla Necarim w Gazie. Dwie osoby zostały ciężko ranne. Izraelska armia twierdzi, że nic nie wie o takim incydencie.

- Te ataki zniweczą wysiłki USA na rzecz wznowienie izraelsko-palestyńskich rozmów - oświadczył palestyński przywódca Jaser Arafat. W Waszyngtonie przedstawiciele amerykańskiej administracji rozpoczęli osobne rozmowy z palestyńskimi i izraelskimi wysłannikami. Amerykanie liczą, że rozmowy doprowadzą do zwołania szczytu między Arafatem i premierem Izraela Ehudem Barakiem przed odejściem z urzędu prezydenta Billa Clintona 20 stycznia. Rzecznik Białego Domu zapowiedział, że Clinton spotka się z negocjatorami.

Barak potrzebuje porozumienia z Palestyńczykami przed izraelskimi wyborami przedterminowymi na premiera, które odbędą się 6 lutego. Premier zmierzy się w nich najprawdopodobniej z Arielem Szaronem, kandydatem prawicy. Zarzuca ona Barakowi, że nie radzi sobie z rewoltą. Od końca września zginęło w niej ponad 300 osób, głównie Palestyńczyków.

reuters, slow