Student idzie do psychologa. Jest infantylny, bezradny

Rektorzy dwóch gdańskich uczelni - Politechniki i Uniwersytetu Medycznego - wynajęli dla studentów psychologa. Ma on im pomóc radzić sobie z akademicką codziennością. Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza".

Dostanie się na wymarzone studia wcale nie musi być początkiem nowego, wspaniałego życia - studenci trafiają do akademików i stancji, których standard nie jest wysoki, rozczarowuje ich baza naukowa, przerasta samodzielność.

Inicjatywa, by zorganizować pomoc psychologiczną, pojawiła się na trójmiejskiej uczelni półtora roku temu, kiedy jeden ze studentów Uniwersytetu Medycznego popełnił samobójstwo. Autorami byli studenci, pomysłowi przyklasnął rektor. Centrum Pomocy Psychologicznej działa od 1 sierpnia 2008 roku.

Psycholog przyjmuje w budynku, gdzie mieszczą się inne sale dydaktyczne. Tygodniowo odwiedza go dziesięć osób. Jacy są studenci-pacjenci? Niezahartowni, nieodporni psychicznie i infantylni.

Niezahartowani , bo rodzice wychowują ich w cieplarnianych warunkach, a uniwersytecka codzienność i konieczność bycia samodzielnym ich przerasta.

Nieodporni psychicznie - nawet niewielkie przeszkody wydają im się nie do przejścia.

Infantylni , bo nie potrafią się komunikować z innymi, uciekają od problemów, nie potrafią zaplanować czasu, szybko się stresują.

Skutek? 40 proc. studentów I roku nie zalicza pierwszego semestru. Pojawiają się poczucie klęski, beznadziei, stres, załamanie.

Studenci przyznają, że boją się przyznać rodzicom do uczęszczania do psychologa. "W domu by pomyśleli, że jestem nienormalny" - mówi. Okazuje się jednak, że kłopoty z nauką są wtórne. Diagnozowane są depresje, wychodzą kłopoty wyniesione jeszcze z domu, uzależnienia w w rodzinie. - Są bezbronni jak dzieci i jednocześnie dojrzali, bo szukają pomocy - mówi Anna Burkiewicz, psychoterapeutka z GUM.

Psychiatra i psycholog dyżurują też na Uniwersytecie Warszawskim, uczelniach w Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie, ale nie prowadzą terapii.

"Gazeta Wyborcza" publikuje raport "Wyższa Szkoła Wstydu"