Radiowy wywiad z abp. Tadeuszem Gocłowskim o sprawie biskupa Paetza

Radiowy wywiad z abp. Tadeuszem Gocłowskim o sprawie biskupa Paetza

Krzysztof Grzesiowski, program I PR: Mówi się, że sprawa związana z zachowaniem księdza arcybiskupa Paetza to sprawa ostatnich kilku lat. Dlaczego struktury kościelne, mimo że członkowie Kościoła wiedzieli o tym, tolerowały ten stan rzeczy? Dopiero właściwie cała burza wyniknęła po publikacji w "Rzeczpospolitej"?

Abp Tadeusz Gocłowski: Nie, nie, to nie tak. Jak przed chwilą powiedziałem - zresztą doskonale pan to słyszał i państwo też - człowiek jest najważniejszą sprawą. To prawda, że od miesięcy o tym się mówiło i na pewno zostały wdrożone działania, które pozwoliły i pozwalają nadal do końca sprawę wyjaśnić. Bo przecież na pewno nie dlatego, że w "Rzeczpospolitej" przeczytaliśmy ten paraliżujący, jak powiedziałem, materiał w sobotę, ale przecież wiadomo, że Stolica Apostolska tym się zajmowała i zajmuje się. Jestem przekonany, że biorąc pod uwagę człowieka i jego prawo do obrony, ale (musimy brać pod uwagę) równocześnie prawo do obrony Kościoła przed tego typu niebezpiecznymi sytuacjami, które mogłyby zakłócić, czy nawet wprost uniemożliwić normalną pracę Kościoła. W ustawodawstwie kościelnym znamy taką instytucję, która nazywa się infamią faktyczną, czyli utratą dobrego imienia choćby na skutek pomówień. Trzeba więc szukać sposobu, bo biskup broni się, broni się tak zasadniczo - ale gdyby on utracił dobre imię w środowisku, w którym pracuje jako pasterz, nawet gdyby to były jakieś tam posądzenia, on powinien, niestety, opuścić swoje stanowisko ze względu na dobro Kościoła. Po prostu nie wolno dobra Kościoła gubić z pola widzenia, nie gubiąc również w miarę możliwości dobra człowieka, który jest posądzany.

Mówimy o prasie i artykułach w gazetach. Co Ksiądz Arcybiskup sądzi o takim tytule w dzisiejszym "Naszym Dzienniku": "Dawno przygotowana nagonka na Kościół"?

- Przeglądam "Nasz Dziennik", ale go nie zgłębiam. Mnie nie odpowiada klimat, który panuje w tej gazecie, dlatego nie chciałbym komentować gazety, z której ideologią - jeśli tak można powiedzieć - się nie utożsamiam.

W niedzielę bp Zawitkowski w homilii powiedział, że ks. abp Juliusz Paetz "został ukamienowany".

- Jeśli patrzymy na wymiar rzeczywisty, to któż z nas powie, że nie został ukamienowany? Jakby się pan czuł, jak ja bym się czuł, ktokolwiek, gdyby na niego spadły tego typu zarzuty, które znalazły się w "Rzeczpospolitej"? A więc można w pewnym sensie subiektywnie to odebrać. Ale też można powiedzieć, że został i Kościół ukamienowany. A więc ks. bp Zawitkowski używa - jako uważający się za poetę - pewnych sformułowań, ale ja myślę, że nie szukajmy poetyckich sformułowań, ale szukajmy rzeczywistości, która z jednej strony ukaże prawdę, a z drugiej strony będzie w miarę możliwości broniła człowieka. Ale nade wszystko będzie broniła misji Kościoła, która to misja jest narażona na jakieś bardzo duże trudności, kiedy jawią się tego typu dramatyczne oskarżenia czy posądzenia.

To prosta opinia, nie poetycka. Dziś jeszcze trudno to ocenić, ale jest szansa, że te publikacje przyczynią się do oczyszczenia Kościoła - tak powiedział ks. Dariusz Kowalczyk, jezuita, dla "Rzeczpospolitej".

- Podzielam w pełni to, że trzeba wszystko zrobić, żeby oczyścić obraz Kościoła, żeby Kościół mógł dalej realizować zadania. I dlatego nie utożsamiam się z takim sformułowaniem bp. Zawitkowskiego o jakimś tam kamienowaniu, chociaż na pewno z pozycji kapłana czy biskupa, który czyta o sobie tego typu publikacje, może się on czuć ukamienowany. Ale też Kościół ma prawo do tego, żeby pełnił swoją misję. (...)

W wielu komentarzach, w wypowiedziach również osób duchownych, pojawiają się też zarzuty wobec biskupów pomocniczych ks. abp. metropolity poznańskiego, którzy właściwie - trudno powiedzieć - tuszowali czy nie dawali świadectwa prawdzie.

- Myślę, że nie tuszowali. Od czasu do czasu się wypowiadali, ale niech pan sobie wyobrazi sytuację tego biskupa pomocniczego, który pracuje na co dzień ze swoim szefem. I co? On ma tak potępiać? Owszem, musi szukać prawdy i dlatego ja nie wiem, jakbym się zachował na miejscu biskupów poznańskich. Przypuszczam, że bym poszedł do biskupa i powiedział: "Tak dalej nie można, jeśli to jest prawda, i dlatego przestaniemy milczeć". Nie wiem, dlaczego tak się zachowali, ale to już jest inna sprawa.

Proszę Księdza, kiedy cała sprawa zostanie wyjaśniona? Oczywiście opinii publicznej, wiernym, duchownym chyba zależy na jak najszybszym załatwieniu tej sprawy?

- Myślę, że nam wszystkim - i wiernym, i biskupom, i Kościołowi, i Papieżowi zależy na jak najszybszym załatwieniu sprawy. Ale jeszcze raz powtarzam - jeśli Kościół mówi, że człowiek jest najważniejszą drogą Kościoła, że człowiek musi być w centrum, to nie może tego człowieka gubić z pola widzenia. I dlatego szukając prawdy, trzeba w miarę możliwości dostrzec człowieka i jego prawo do obrony. Oczywiście jeśli ta obrona czasami się gubi i widać, że silniejsze są fakty niż obrona człowieka, to, niestety, człowiek musi powiedzieć "zgrzeszyłem" i trzeba wszystko zrobić, żeby oczyścić siebie i Kościół.