Mimo wstrzymanej waloryzacji posłowie wywalczą sobie większe pensje?

Parlamentarzyści chcą dostać podwyżkę. W przyszłym roku ich wynagrodzenia mogą wzrosnąć o ponad 400 zł. - To tylko waloryzacja - tłumaczą posłowie. Tyle, że to dosyć dziwne tłumaczenie, bo w ostatni wtorek rząd zablokował podwyżki dla najważniejszych urzędników.

Wynagrodzenia posłów obliczane są tak samo jak podsekretarzy stanu w ministerstwach. Jednak Donald Tusk w ostatni wtorek wstrzymał waloryzację dla tych urzędników.

Mimo, że projekt budżetu Kancelarii Sejmu był poprawiany jeszcze dzisiaj, to zapisu podwyżki dla posłów z niego nie wykreślono. Zgodnie z planem w przyszłym roku na konto każdego posła ma wpłynąć większe o 386 zł niż dotychczas uposażenie. Czyli zamiast 9892,30 zł dostanie 10 tys. 278 zł. Wzrosnąć ma też dieta poselska - o 95 zł (z 2 tys. 474 zł do 2 tys. 569 zł).

Pytani o to dziś przez nas połowie tłumaczyli się właśnie... waloryzacją - Te podwyżki są niezależne od nas, tylko od ministra finansów. To tylko waloryzacja - twierdzi Jerzy Budnik z PO, szef komisji regulaminowej i spraw poselskich. - Ale i są potrzebne. Prawda jest taka, że nikt przeciwko niej nie protestował - zauważa z kolei Jarosław Urbaniak, także z PO.

Sprawa zatacza koło - podobnie tłumaczyli się posłowie, gdy planowano podwyżkę ich wynagrodzeń na ten rok. - Jeśli posłowie tłumaczą się waloryzacją to jest nieprawda, bo tej nie będzie - mówi nam Szymon Milczanowski z Ministerstwa Finansów.

Co na to posłowie? Gdy poinformowaliśmy ich o zamrożeniu waloryzacji twierdzili, że nic o tym nie wiedzieli. - Będziemy jeszcze o tych podwyżkach dyskutować na najbliższym posiedzeniu komisji w środę - zapewnia Jarosław Urbaniak z PO.