"Nie ma żadnej afery stoczniowej". Komentarze publicystów

Publicyści w dzisiejszych gazetach piszą, że oprócz polityków opozycji, nikt nie rozumie, o co chodzi w tzw. aferze stoczniowej. Ich zdaniem, wiadomo jedynie, że sprzedaż stoczni ukazała nieudolność wysokich urzędników państwowych, a CBA nieprzypadkowo właśnie teraz atakuje rząd.

"Kto liczył, że w najbliższych dniach nie wybuchnie jakaś afera (...) okazał się niezwykle naiwny" - pisze w dzienniku "Polska" Janina Paradowska z tygodnika "Polityka". Publicystka zauważa, że nawet prokurator krajowy miał problemy ze zrozumieniem, o co chodzi w domniemanej aferze, natomiast politycy, którzy są "z prawem znacznie bardziej obeznani", wątpliwości już nie mają.

Paradowska zwraca uwagę, że CBA wykorzystuje najważniejsze osoby w państwie jak swoich posłańców. "Na tej liście nie ma prokuratury, która stawia zbyt wysokie wymagania. Chce nie tylko materiałów analitycznych (...), ale także czegoś, co da się przełożyć na dowody. Tymczasem biuro zajęte korespondowaniem z tak ważnymi osobami w państwie, nie ma zbyt wiele czasu, aby zajmować się takimi drobiazgami jak załączniki do prokuratury".

"Gazeta Wyborcza": Żadna rewelacja

"Nie ulega wątpliwości, że harmonogram działań CBA, jest tak pomyślany, by jak najbardziej zaszkodzić rządzącej partii" - pisze Witold Gadomski w "Gazecie Wyborczej" . Według publicysty, jeszcze długo po odejściu Mariusza Kamińskiego do mediów będą przeciekać informacje i podsłuchy z CBA. "Nikogo już nie szokuje, że supertajne materiały szybko przedostają się do pewnych gazet lub internetu" - zauważa Gadomski.

Komentator "Gazety Wyborczej" zauważa, że cały weekend ze strzępków informacji media usiłowały zrozumieć, o co tym razem chodzi. Problemów ze zrozumieniem tego nie mieli natomiast Jarosław Kaczyński czy Grzegorz Napieralski.

Zdaniem Gadomskiego, ujawnione materiały dowodzą jedynie nieudolności urzędników Ministerstwa Skarbu i nie są żadną "rewelacją". "Być może nawet nie stanowią podstaw do zbudowania aktu oskarżenia. Ale pokazują miałkość i cwaniactwo wysokich urzędników związanych z PO" - konkluduje Gadomski. Czytaj cały komentarz

"Rzeczpospolita": Nie było żadnego zagrożenia

"Doniesienia CBA pokazały społeczeństwu nie aferę, ale to, jak bardzo rząd Tuska w swoich działaniach kieruje się złudzeniami i chęcią poprawy wizerunku" - pisze Paweł Jabłoński w "Rzeczpospolitej". Publicysta podkreśla, że nie ma dowodów na to, że urzędnicy działali "we własnym interesie" oraz, że było jakiekolwiek zagrożenie "dla interesu gospodarczego kraju" (jak pisał w swoim raporcie szef CBA Mariusz Kamiński).

Zdaniem Jabłońskiego, Donald Tusk obiecywał wyborcom, że uratuje stocznie, więc jego urzędnicy robili wszystko, by wybrać jedynego inwestora, który zapewniał, że będzie budował statki. "To, co nazywano przetargiem na majątek stoczni, miało być w rzeczywistości ustawioną operacją sprzedaży - korzystną dla państwa" - pisze publicysta "Rzeczpospolitej", zauważając, że na pewno nie będzie z tego zadowolona Komisja Europejska.

"Dziennik Gazeta Prawna": Apetyt podwładnych premiera

"Nie zapiszę się do grona twierdzących, że cała Platforma to jeden wielki skandal i afera" - pisze w obszernej analizie półmetku rządu Michał Kobosko, redaktor naczelny "Dziennika". Zdaniem publicysty, po ujawnieniu obu domniemanych afer z udziałem polityków PO "najgorsza jest świadomość, że Tusk nie potrafił zapanować nad apetytami swoich podwładnych". "PO zaczyna wykonywać figurę lotniczą zwaną korkociągiem, z którego raczej nie wyjdzie cała" - uważa Kobosko.

"Żal mi Tuska i Grada. Znowu padli ofiarą związków zawodowych"

Według Tomasza Wróblewskiego z wydawnictwa PolskaPresse dzisiejszego zamieszania nie byłoby gdyby nie postawa rządu. - Po raz kolejny starali się zrobić dobrze wbrew interesowi państwa i zasad liberalnych. Chcieli ratować stocznie, żeby produkowała statki których nikt nie chciał kupować. Chcieli ochronić miejsca pracy wbrew logice i rynkowi - mówił o działaniach rządu w Poranku Radia TOK FM.

Publicysta przyznał, że czytając informacje na temat sprzedaży stoczni Katarczykom poczuł... żal. - Po prostu było mi żal Tuska, Grada. Znowu padli ofiarą związków zawodowych.