Wyjaśnia się tajemnica Trójkąta Bermudzkiego

Wyjaśnia się jedna z największych zagadek zaginięcia dwóch brytyjskich samolotów w Trójkącie Bermudzkim w 1940 r. Jeden miał wadę konstrukcyjną, drugiemu skończyło się paliwo.

Do takich wniosków doszedł dziennikarz BBC Tom Mangold, który od dawna zajmuje się tajemnicą Trójkąta Bermudzkiego, przestrzeni między Florydą, Puerto Rico, a Bermudami. W miejscu tym w niewyjaśnionych okolicznościach dochodziło do zaginięcia statków i samolotów.

W 1940 r. zaginęły tam dwa samoloty brytyjskie z 51 pasażerami na pokładzie. Do dziś sprawa wydawała się tajemnicza, ale dziennikarz BBC twierdzi, że jeden z samolotów miał na problemy techniczne na trasie, Nie działał poprawnie jeden z jego przyrządów. Dlatego leciał na mniejszej niż zwykle wysokości, zaledwie na 600 metrach.

Lecąc tak nisko zużywał więcej paliwa. A 60 lat temu samoloty kursujące na trasie Londyn-Bermudy, paliwa miały "na styk", nawet uwzględniając dodatkowe tankowanie na Azorach. Samolotowi najprawdopodobniej zabrakło po prostu paliwa. Niski pułap samolotu wyjaśnia też zagadkę, dlaczego nie wysłano sygnału SOS. Lecąc tak nisko trudno jest w jakikolwiek sposób zareagować.

Drugi z samolotów zniknął niemal rok później, zaledwie godzinę po starcie z Bermudów. Według kapitana Petera Duffey'a, pilota latającego w tamtych latach na maszynach Avro Tudor IV, do którego dotarł Tom Mangold, samolot mógł mieć problemy z substancją używaną w systemie hydraulicznym. Jej wyciek mógł spowodować wybuch i katastrofę samolotu.