Metan wybuchł czy się zapalił? Eksperci o przyczynach tragedii

Wiadomo tylko, że przyczyną wypadku, w którym zginęło 12 górników był metan. - Zapłon lub wybuch. Konkretne przyczyny określi komisja - mówi Radiu TOK FM Andrzej Bielecki, główny inżynier kopalni. Komisja zjedzie kilometr pod ziemię i zbada, co dokładnie wydarzyło się dziś w kopalni Wujek-Śląsk.

- Dostęp do rejonu został zabezpieczony, są ratownicy, będą oględziny - dodaje Bielecki.

Bezwonny i bezbarwny metan to główny składnik naturalnych gazów często występujących w pokładach węgla. Według fachowców jeśli jego stężenie w powietrzu wynosi 5-15 proc - może dojść do wybuchu. Jeśli jest większe - mieszanina zapala się. Nie wiadomo, jakie stężenia było w kopalni Wujek-Śląsk. Zapalenie tym różni się od znacznie groźniejszego w skutkach wybuchu, że gaz spala się, nie ma natomiast eksplozji i podmuchu.

- Niby wszystko o metanie wiemy, ale czasem przegrywamy - mówi były wiceminister gospodarki i ratownik górniczy Jerzy Markowski. Jego zdaniem to działania ludzkie powodują pożary i wybuchy metanu. Jak powiedział - metan to bardzo niebezpieczny gaz ale nie wybucha i nie zapala się sam. "Prowokujemy takie sytuacje na przykład przez roboty spawalnicze".

Markowski podkreślił, że coraz większa liczba wypadków w kopalniach to też efekt tego, że węgiel jest wydobywany z coraz niższych pokładów. "Coraz głębiej jest coraz cieplej, jest większe ciśnienie i metanu jest więcej. Właściwie wszystkie śląskie kopalnie, z wyjątkiem tych w rejonie nadwiślańskim, są kopalniami metanowymi. To jest zagrożenie, które będzie nam towarzyszyło do końca górnictwa. I im głębiej będziemy wydobywać tym będzie bardziej niebezpieczne"- powiedział.

Jerzy Wilimski, b. kierownik stacji ratownictwa mówił jednak w TVN24, że do zapalenia metanu mogło dojść w sposób naturalny. - Do zapalenia metanu wystarczy iskra. Wystarczy że skała uderzy o skałę - mówił Wilimski. - Można snuć przypuszczenia, że nastąpiło nagłe wypłynięcie metanu o dużej koncentracji. Potem iskra w wyniku tąpnięcia lub naruszenia skał spowodowała, że ten metan został zapalony.

Zdaniem Wilimskiego jeśli wypływ metanu był nagły, mogły go nie zdążyć zarejestrować zamontowane w kopalni systemy czujników.

Również Zbigniew Baranowski, były szef Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego twierdzi, że do zdarzenia nie musiał przyczynić się człowiek. - Gdy przyszedł zawał, metan mógł wypchnąć do przestrzeni roboczej. Jednocześnie skała trąc o skałę dała iskrę. Stąd mógł się wziąć wybuch Mogła to być rzecz zupełnie niezależna od woli człowieka - mówił Baranowski w TVN24.