Afera ZUS: Od drobnych łapówek do poważnego przetargu

Zatrzymanego wczoraj prezesa ZUS i trzech urzędników Zakładu w Szczecinie według prokuratury złapano w sieć drobnych łapówek. Po to jednak, by pomógł ustawić przetarg o wartości 26 mln zł - pisze "Gazeta Wyborcza".

W aferze ZUS chodzi o przyjmowanie i wręczania łapówek. I choć kwoty nie są wielkie, to prezes R. ma dostać pięć zarzutów. Zdaniem prokuratury firmy wykonujące prace dla ZUS prowadziły w domu prezesa w Jabłonnie prace remontowe (osuszanie, porządkowanie terenu, remont dachu) warte ok. 20 tys. zł. Drugi zarzut to przyjęcie 10 tys. zł na akcyzę za sprowadzonego z USA jeepa cherokee. Akcyzę opłaciła spółka Rol Mot w zamian za to, że ZUS kupił u niej sprzęt. Właściciela Rol Motu też wczoraj zatrzymano.

Wycieczki, remonty, premie

Prokuratura uważa też, że prezes R. na koszt firm budowlanych pojechał na wakacje - raz do Niemiec, raz do Bukowiny Tatrzańskiej. Piąty zarzut to darmowy remont prezesowskiego mercedesa - w zamian za zawieszenie egzekucji należności właściciela warsztatu wobec ZUS. Prezesa R. skorumpował szef szczecińskiego oddziału ZUS Tadeusz D., który także został zatrzymany. Wszedł on do Rady Regionów przy prezesie ZUS. Rada kupowała prezesowi R. prezenty - telewizor, narty, fundowała wyjazdy. W zamian jej członkowie dostawali premie.

Pierwsze niejasności pojawiły się w 2008 r. Do senatora PO Jana Olecha zgłosił się Artur S. - przedsiębiorca, od którego za wygranie przetargu Tadeusz D. miał żądać 30 tys. zł. Olech i Artur S. złożyli doniesienia o przestępstwie. Po roku prokuratura uznała, że w szczecińskim ZUS od lat kwitł proceder wyłudzania łapówek od przedsiębiorców, którzy stawali do przetargów. Największy przekręt miał dotyczyć przetargu na budowę miejscowego inspektoratu ZUS. Wartość - 26 mln zł. Przetarg wygrała firma preferowana przez Tadeusza D.

Czytaj cały artykuł w GW >> \