Sportowy lans II: lunch

Tusk dał przykład lansu, prezydent pokazał, że nie może być gorszy. Zobacz urocze zdjęcia

Lech Kaczyński poszedł wczoraj w ślady Donalda Tuska i postanowił w świetle kamer docenić naszych medalistów.

Niby lepiej późno niż wcale, ale w tym wypadku refleks jednak bardzo się liczy: Tusk zareagował, gdy nie opadła jeszcze pierwsza fala radości po powrocie sportowców. Akcja prezydenta przeszła już bez większego echa.

Prezydent wczoraj odznaczył sportowców. I przemówił: - Piąte miejsce na świecie, osiem medali. Wziąwszy pod uwagę moją pamięć i okres niezwykle gorącego kibicowania, zwłaszcza lekkiej atletyce, mogę porównać z jednym - Wunderteamem. Wspomniał lata świetności polskiej lekkiej atletyki: rok 1958 w Sztokholmie, 1960 w Rzymie, 1964 w Tokio, znakomity występ w Budapeszcie w 1966 roku.

Przypomniał tez sportowcom, jaka odpowiedzialność na nich spoczywa: - Czy komuś to się podoba czy nie podoba, sport w dzisiejszym świecie odgrywa olbrzymią rolę. Sukcesy w sporcie mają istotne znaczenie dla prestiżu państwa

Na koniec goście zjedli z prezydentem lunch. Podano sałatkę ziemniaczaną z węgorzem, zrazy z polędwicy wołowej, placuszki z cukinii, bukiet warzyw oraz deser tiramisu. Było także czerwone wino, a specjalnie dla naszego kulomiota Tomasza Majewskiego - piwo.

mar

Czytaj też:

Tusk pokazuje, jak należy się lansować

Więcej o: