Japonia bardziej uzbrojona

Po raz pierwszy od zakończenia wojny Rada Bezpieczeństwa Japonii ustaliła, że wydatki na obronę w kraju mają co roku wzrastać

Japonia bardziej uzbrojona

Po raz pierwszy od zakończenia wojny Rada Bezpieczeństwa Japonii ustaliła, że wydatki na obronę w kraju mają co roku wzrastać

W uchwalonej w 1946 r. konstytucji w słynnym art. 9 Japończycy "po wieczne czasy" wyrzekli się prawa do prowadzenia wojny i utrzymywania sił zbrojnych. W 1960 r. Tokio i Waszyngton podpisały traktat, który powierzył USA bezpieczeństwo Japonii, zezwalając na stacjonowanie na jej terytorium amerykańskich garnizonów.

Japończycy, którym traktat zezwala na obronę tylko własnego terytorium, przekształcili wówczas rezerwy policji w Narodowe Siły Samoobrony, jedną z najnowocześniejszych armii świata. Poza granice Japonii Samoobrona może się wybierać na razie tylko z "ograniczonym wsparciem logistycznym" dla misji pokojowych. Wyposażenie "armii" jest specyficzne: brak bombowców, rakiet dalekiego zasięgu czy lotniskowców, dumy Japonii podczas II wojny światowej.

Japońska Narodowa Rada Bezpieczeństwa - organ planujący politykę obronną - zatwierdziła właśnie projekt budżetu obronnego na najbliższych pięć lat w wysokości 25,16 biliona jenów (224,8 mld dolarów). Ustaliła, że wydatki na obronę w kraju mają co roku wzrastać o 0,7 proc.

Zaplanowane na pięć lat wydatki obejmują między innymi zakup samolotów tankowania powietrznego, które zwiększą zasięg japońskiego lotnictwa bojowego. Siły powietrzne otrzymają 12 myśliwców F-15, 42 samoloty myśliwsko-bombowe F-2 (japoński odpowiednik F-16) i 12 śmigłowców transportowych. Siły morskie wzbogacą się o dieslowskie okręty podwodne, pięć niszczycieli i 15 innych jednostek nawodnych.

Samoobronę w ciągu najbliższych pięciu lat zasili 91 czołgów, 129 bojowych wozów piechoty, 18 wyrzutni rakiet typu "katiusza" i siedem śmigłowców transportowych. Pięcioletni plan zakłada także fundusze na programy badawcze, m.in. opracowanie nowego, zautomatyzowanego czołgu oraz następcy morskiego samolotu patrolowego P-3 Orion.

Wydatki Japonii na wojsko zaczęły konsekwentnie rosnąć mniej więcej od połowy lat 90., kiedy gospodarka podniosła się po jednym z największych kryzysów w historii kraju. Rada Bezpieczeństwa uważa, że konieczne jest wzmocnienie obronności kraju pod kątem ewentualnych ataków, m.in. z użyciem broni jądrowej, biologicznej i chemicznej.

Podczas gdy o bezpieczeństwo Japonii troszczy się 45 tys. Amerykanów, Narodowe Siły Samoobrony to dziś niemal ćwierć miliona żołnierzy. Japończycy, inwestując w "armię", chcą częściowo uniezależnić się od USA. Amerykanom jest to na rękę. Sami nakłaniali Japończyków do odbudowy zawodowej armii już na początku lat 50. Dla nich region Japonii to koszty i odpowiedzialność za regionalne bezpieczeństwo.

mka