Rosjanie wykorzystali polskiego urzędnika? "Zmanipulowali moje słowa"

PRZEGLĄD PRASY. Autorzy rosyjskiego filmu - przekonującego, jakoby w 1934 r. Polska zawarła tajny pakt z Hitlerem - zmanipulowali wypowiedź występującego w nim szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sławomira Dębskiego - pisze "Rzeczpospolita".

"Użyto mojej wypowiedzi niezgodnie z moją intencją" - O ile wiem, wywiad, jakiego udzielił pan Dębski, był znacznie dłuższy, a rosyjska telewizja potraktowała jego wypowiedzi instrumentalnie - wyjaśnia "Rzeczpospolitej" rzecznik polskiego MSZ Piotr Paszkowski. - Cały film budzi olbrzymie zastrzeżenia polskiej dyplomacji. Nie sądzę jednak, że powinno się wyciągać konsekwencje wobec kogoś, kogo rosyjscy dziennikarze potraktowali w ten sposób - dodaje.

Sławomir Dębski jest z wykształcenia historykiem, zajmował się m.in. stosunkami sowiecko-niemieckimi w latach 1939-41. Wywiadu udzielił Rosjanom w lutym.

- Właściwie każdą moją wypowiedź wyrwano z kontekstu, a wszystkie sformułowania mówiące o tym, jaka była prawda historyczna, skontrowano wypowiedziami Rosjan - mówi szef PISM. Dębski dodaje, że autor filmu popełnił manipulację, emitując jego wypowiedź nagraną już po zakończeniu wywiadu. Chodzi o słowa: "Historię można wykorzystywać po to, żeby budować pokój między narodami, i można wykorzystywać w innych celach". ZOBACZ FILM>>>

Autorzy filmu użyli ich jako klamry spinającej film. Dzięki temu wywołano wrażenie, jakoby Dębski przyznawał, że Polska manipuluje prawdą historyczną. - Kontekst był inny. Ja przestrzegałem autora przed manipulowaniem historią - podkreśla polski urzędnik.

Przeczytaj więcej o filmie ''Sekrety tajnych protokołów''>>>

Więcej przeczytasz w dzisiejszej "Rzeczpospolitej"