W operacji uczestniczy około 300 żołnierzy niemieckiego kontyngentu w Afganistanie. Wspomagani są przez niespełna tysiąc afgańskich żołnierzy i policjantów. Po raz pierwszy w Afganistanie Bundeswehra używa czołgów i moździerzy.
Akcja prowadzona jest przede wszystkim w rejonie Kunduzu na północy kraju. Niemiecki minister obrony Franz-Josef Jung przyznał na konferencji prasowej w Berlinie, że właśnie tam sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna ze względu na liczne ataki talibów. Niemiecko-afgańska ofensywa ma przywrócić stabilność w regionie przed zaplanowanymi na sierpień wyborami prezydenckimi w Afganistanie.
Nagabywany przez dziennikarzy minister Jung po raz kolejny nie chciał przyznać, że żołnierze Bundeswehry biorą udział w wojnie.
- To misja stabilizacyjna, a nie wojna - powiedział szef resortu obrony. Zaapelował do mediów o zakończenie spekulacji na temat charakteru misji w Afganistanie. W tym kraju stacjonuje obecnie ponad 3700 niemieckich żołnierzy, z czego ponad tysiąc w rejonie Kunduzu.